Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej

Czasem warto zdjąć partyjno-cyniczne okulary, by zobaczyć, że są też obowiązki polskie. Tak jest z Funduszem Patriotycznym

Nie można na wszystko patrzeć jedynie przez partyjno-cyniczne okulary. Czasem warto je zdjąć, by zobaczyć, że są też obowiązki polskie. Tak właśnie jest z Funduszem Patriotycznym i instytutem kultury, którym obecnie kieruję. Jest to Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego J. Paderewskiego.

Łączy w sobie zdania badawcze i edukacyjne, wydawnicze i medialne, a wszystko po to, by dziedzictwo obozu narodowego i katolicyzmu społecznego zostało w Polsce współczesnej docenione, ba – najpierw zauważone. Do tego potrzebne są pieniądze. W Polsce jest wiele    zorganizowanych i niezorganizowanych grup lokalnych działaczy, którzy w pamięci środowiskowej lub rodzinnej przechowują obraz swoich przodków, narodowców i chadeków; ludzi w II RP zaangażowanych w dzieło tworzenia w 1918 r. Polski Odrodzonej, a potem walczących w wojnie 1920 r., potem w latach II wojny światowej o odzyskanie Polski suwerennej, po niej zaś walczących w szeregach NZW, czy NSZ, siedzących w więzieniach. Ta pamięć rodzinna jest bardzo ważna, ale czy wystarczająca? Jak wiemy przez dziesięciolecia Polski Ludowej, a potem kolejne lata współczesnej Polski, rodziny polskie mające w swoich szeregach narodowców, w mniejszym stopniu chadeków, były narażone na inwektywy w przestrzeni publicznej na temat swoich przodków. Mieli się ich wstydzić, jakby byli nazistami lub komunistami. Ba! To rodziny komunistów obrażali się, gdy im wytykano przeszłość tatusiów. A o żołnierzach Brygady Świętokrzyskiej do dziś wolno bezkarnie mówić, że byli niemieckimi sługusami.

Prawo ludzi dobrej woli

I właśnie dlatego, by takiego chamstwa i kłamstwa w przestrzeni publicznej było mniej, musi być ono przykryte prawem ludzi dobrej woli (nie tylko stowarzyszonych w pozarządowe organizacje) do prowadzenia różnego rodzaju działalności na rzecz przywracania szacunku dla naszego dziedzictwa narodowo-chrześcijańskiego. Ci, którzy dziś się tym zajmują i tego oczekują nie są tylko i wyłącznie zwolennikami PiS, czy Konfederacji, to nie są tylko liderzy Marszu Niepodległości. Beneficjentami Funduszu Patriotycznego mają być wszyscy Polacy, którzy chcieliby by pamięć o ich rodzinach, działaczach ONR, SN, czy organizacji katolickich KSMA „Odrodzenie”, KMN, o organizatorach Ślubów Akademickich na Jasnej Górze z maja 1936 r. , nie były przykrywana kłamstwami, czy półprawdami. Oni – my – wszyscy mają prawo wreszcie zobaczyć film fabularny o „Sokołach” i Armii Błękitnej z pięknym hymnem autorstwa Paderewskiego, o Romanie Dmowskim, ojcu Niepodległej, który także był więźniem Cytadeli, organizatorem patriotycznych manifestacji, ale i wielkim dyplomatą i organizatorem struktur politycznych i stowarzyszeń, których misją było odbudowanie państwa polskiego; Polacy mają prawo zobaczyć seriale telewizyjne o narodowcach, np. więźniach KL Auschwitz, o więźniach łagrów, czy więzień stalinowskich w latach 1945-1956, np. o Leonie Dziubeckim i Włodzimierzu Marszewskim, o rodzinie Mireckich, o wspaniałych Zofii Kossak, Rucie Czaplińskiej, czy Haliny Żurowskiej. Maja prawo Polacy mieszkający w Bochni spacerować po ulicy nazwanej imieniem Władysława Gałki, który pisał do żony jako więzień Wronek, tłumacząc jej, że musi sama dźwigać wychowanie ich małych córeczek: „Masz rywalkę, Polskę!”. Przestrzeń publiczna winna być w Polsce wypełniona tymi wszystkimi bohaterami, posłami i senatorami obozu narodowego, z abp Józefem Teodorowiczem i Romanem Rybarskim na czele, ks. Kazimierzem Lutosławskim i ks. Marcelim Nowakowskim, dr Gabrielą Balicką i Ireną Morzycką-Iłłakowicz; a ile było wspaniałych rodzin ziemiańskich, narodowo-chrześcijańskich, o których już miejscowa ludność zapomniała – Niemcy i komuniści ograbili ich, a niepamięć zabiła; szkielety ich dworów gdzieś dogasają w przestrzeni publicznej, a nowi właściciele nie są w stanie postawić nawet tabliczki upamiętniającej historycznych właścicieli. (Pozytywnym wyjątkiem są np. właściciele Jurczyc kultywujący dziś pamięć o gen. Józefie Hallerze, w którym się zakochali, gdy odkryli jego życiorys).

Pochodzę z rodziny narodowców i chadeków

Ja także pochodzę z rodziny narodowców i chadeków, której to rodziny na szczęście nigdy się nie wstydziłem. Pewnie dlatego, że komunizm nie znalazł we mnie czciciela – dzięki rodzicom, starszemu rodzeństwu. W ilu polskich rodzinach, szczególnie narodowców, ta więź międzypokoleniowa została złamana. Ilu wnuków pod wpływem prania mózgów w PRL i w obecnej Polsce, gardzi swoimi przodkami. A to wnuki komunistów powinni się odwracać od czynów i wyborów swych dziadów, wstydzić się ich i nawracać w kolejnych pokoleniach ku Polsce Niepodległej.

Instytut dziedzictwa Myśli Narodowej ma zatem ważną funkcję do spełnienia. Jednym z narzędzi wsparcia naszej misji, może być Fundusz Patriotyczny. Będzie właściwie stymulował i wspierał zadania badawcze, filmowe, czy edukacyjne, itp. Naszej misji, tzn. rządu polskiego na czele z Mateuszem Morawieckim i prof. Piotrem Glińskim (jemu IDMN podlega bezpośrednio). Pod jednym warunkiem wszakże; że nie stanie się pionkiem w grze wyborczej, przedmiotem obrzucanym błotem przez hejterskie wpisy i to płynące ze środowisk, które mienią się być patriotycznymi. Wstyd!

Źródło: https://wpolityce.pl/polityka/508162-fundusz-patriotyczny-warto-zdjac-partyjno-cyniczne-okulary