Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej

Wojciech Turek – „Habent sua fata libelli…et homines”

W swoich zbiorach posiadam niezwykłą książkę, niezwykłą nie tylko ze względu na jej treść, tematykę, ale również z uwagi na udokumentowaną na jej kartach, wyjątkową przeszłość. Zacznę od tej ostatniej. Egzemplarz książki autorstwa prof. Stefana Dąbrowskiego pt. „Walka o rekruta polskiego pod okupacją”, wydanej w 1922 roku Warszawie, szczęśliwie ocalał w stolicy zniszczonej po powstaniu warszawskim. Książkę odnalazłprof. Karol Stojanowski, antropolog (1895-1947), legionista w I Brygadzie, ochotnik w wojnie 1920 r., działacz harcerski (do 1931), działacz Obozu Wielkiej Polski, członek Zarządu Okręgowego SN w Poznaniu, członek Komitetu Głównego SN, po wybuchu wojny współzałożyciel Narodowo-Ludowej Organizacji Wojskowej i Narodowych Sił Zbrojnych, wiceprezes ZG SN „Kwadrat” w 1944 r., powstaniec warszawski, w 1945 r. członek Komitetu Legalizacyjnego SN, a nade wszystko wielki rzecznik zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej. Od 1945 r. pracownik Uniwersytetu Poznańskiego, od 1 I 1946 profesor na Uniwersytecie Wrocławskim. W chwili dokonywania wpisu w odnalezionej książce (5 IX 1945), Stojanowski pełnił nieformalną funkcję łącznika między Komitetem Legalizacyjnym a konspiracyjnym Prezydium ZG SN. Zmarł przedwcześnie 9 czerwca 1947 r. na zawał serca. Znalezioną książkę prof. Stojanowski ofiarował jej autorowi, prof. Stefanowi Dąbrowskiemu,lekarzowi i biochemikowi (1877-1947), członkowi Ligi Narodowej i działaczowi „Zetu”, organizatorowi obrony Małopolski Wschodniej w latach 1918-1919, wiceministrowi spraw zagranicznych (1920-1921), wieloletniemu posłowi na Sejm z list narodowych (1922-1935), w 1936 r. związanemu z Front Morges, od 1939 r. rektorowi Uniwersytetu Poznańskiego. Prof. Dąbrowski włączył otrzymany egzemplarz do swoich zbiorów, o czym świadczy autograf, opatrzony datą 8 IX 1945 r. 

Jeżeli prof. Stojanowski słusznie zapisał się w pamięci przede wszystkim jako jeden z pierwszych propagatorów granicy zachodniej na Odrze i Nysie Łużyckiej, o tyle największym dokonaniem intelektualnym prof. Dąbrowskiego jest bez wątpienia wspomniane opracowanie, wykazujące jak wielkie znaczenie miała kwestia pozyskania przez Niemcy rekruta polskiego, dla ostatecznego wyniku wojny światowej. Ocalenie przed poborem roczników młodzieży polskiej w końcowej fazie wojny, zdecydowanie ułatwiło Polakom mobilizację w celu odparcia inwazji wojsk bolszewickich w 1920 r. Dzieło życia prof. Dąbrowskiego nie jest dzisiaj wystarczająco doceniane. Jego pierwodruk pt. „Wojna światowa w świetle cyfr i wpływ rezerw Kongresówki na dalszy jej przebieg” (Warszawa 1917), figuruje w katalogu zbiorów Biblioteki Narodowej jako dzieło nierozpoznanego autora, pomimo, że prof. Dąbrowski o tym pierwszym, konspiracyjnym wydaniu wspomina we wstępie do „Walki o rekruta polskiego”. Nawiasem mówiąc, jedne z największych „białych plam” w naszej historii dotyczą dziejów najnowszych, powojennych. Oto, na przykładzie prof. Dąbrowskiego i Stojanowskiego odkrywamy, że powojenny Poznań to miasto, w którym dominowała elita mieszcząca się w nurcie narodowo-chrześcijańskim. Biograf Dąbrowskiego dr Józef Malinowski zauważył, że w Poznaniu po 1945 r. w dalszym ciągu silne były wpływy Kościoła katolickiego. Nasuwa się zatem pytanie: co spowodowało, że po kilkudziesięciu latach Poznań należy dzisiaj do najbardziej liberalnych i kosmopolitycznych ośrodków miejskich w Polsce?

Zanim zostaną przeprowadzone kompleksowe badania nad uwarunkowaniami zmian społecznych w Polsce Ludowej, zwrócę w tym miejscu uwagę na dalsze losy prof. Dąbrowskiego. Pomimo, że podjął on próbę włączenia się w nurt oficjalnego życia i zachowywał ostrożność, m. in. nie przyjął propozycji wejścia do Komitetu Legalizacyjnego SN i nie był członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego, napotkał na zdecydowane przeciwdziałanie ze strony rządzącego Polską środowiska komunistycznego. Z ostrą krytyką spotkał się fakt, że rektor prof. Dąbrowski wziął udział i patronował w dniach 15-18 XI 1945 r. zjazdowi duszpasterzy akademickich i Komitetów Akademickich Ślubowań Jasnogórskich. Został określony przez propagandzistów komunistycznych z „Woli Ludu” jako „duchowy wychowanek endeka i faszysty Dmowskiego”.Dnia 5 II 1946 premier Edward Osóbka-Morawski oświadczył Dąbrowskiemu, że jego obecność na zjeździe katolickim była najlepszym dowodem solidaryzowania się z duchem faszyzmu, a wypowiedź o braku wolności prasy ocenił jako przestępstwo. W wyniku szeregu nacisków, prof. Dąbrowski z dniem 30 IV 1946 r. zwrócił się do Senatu UP o udzielenie urlopu w zakresie obowiązków rektorskich do końca kadencji rektorskiej.Zarzut o sprzyjanie „faszyzmowi” prowadził w konsekwencji do usunięcia napiętnowanego poza nawias oficjalnego życia.

Z materiałów operacyjnych WUBP w Poznaniu – nie wykorzystanych przez autora biografii prof. Dąbrowskiego – wynika, że w lutym 1946 r. Jan Dąbrowski, syn profesora, po nielegalnym przyjeździe do Polski podjął próbę wywiezienia ojca zagranicę. Prof. Dąbrowski miał odmówić, „ze względu na stan zdrowia”. W trakcie ponownego przekraczania granicy Jan Dąbrowski został zatrzymany na terenie Czechosłowacji i przekazany władzom polskim. Po 8 miesięcznym pobycie w więzieniu w Warszawie, wrócił do Poznania, gdzie podjął pracę jako szofer w Administracji Gospodarstw Rolnych UP. Jeśli połączymy aresztowanie syna z toczącą się nagonką medialną i oskarżeniami o sprzyjanie „faszyzmowi”, wydaje się, że prostą konsekwencją tych przeżyć było gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia profesora. Jesienią 1946 zachorował na serce, od 11 lutego leżał w szpitalu. Zmarł 23 III 1947 r. Casus prof. Dąbrowskiego po raz kolejny potwierdza tezę, że w Polsce po 1945 roku nie było miejsca dla ludzi związanych z obozem narodowo-chrześcijańskim.

I na koniec jeszcze następująca uwaga: prof. Dąbrowski to kolejna znacząca postać związana z obozem narodowym, którą można wpisać w nurt syntezy myśli narodowej i myśli katolicko-społecznej.