Mikołaj Kwiatkowski – „Konserwatywny geopolityk marzący o mocarstwie”

II RP była niestabilna, jej byt zależny był od państw zachodnich, które potwierdziły jej niepodległość w Wersalu. Jednakże nie eliminowały zagrożenia ze strony innych mocarstw, które pragnęły wykorzystać słabość organizmu politycznego Polaków. Wszystko to diagnozował i próbował naprawić jeden z najbystrzejszych umysłów tego czasu – Adolf Maria Bocheński, o którego twórczości Józef Czapski powiedział „że żaden polityk polski nie będzie mógł jej pominąć”

Bohater niniejszego urodził się w 1909 r., pochodził z rodziny ziemiańskiej, bogatej w wybitne postacie. Jego starszy brat – Józef Maria został filozofem i dominikaninem, drugi – Aleksander był słynnym publicystą politycznym, a siostra – nauczycielka Olga Zawadzka, wsławiła się ratowaniem Żydów w okresie II wojny światowej. Adolf od młodego wieku deklarował się jako konserwatysta, dorastając związał się skupionymi wokół pisma „Bunt Młodych”, redagowanego przez Jerzego Giedroycia, które z czasem przekształciło się w „Politykę”. W tym środowisku wykuł swoje idee społeczne i polityczne, takie jak postulat Polski mocarstwowej czy silnej władzy wykonawczej. Również tutaj objawiła się jego myśl geopolityczna, którą wyłożył w swoim opus magnum jakim jest książka Między Niemcami a Rosją z 1937 r.

Stosunki międzynarodowy

Fundamentalną obserwacją Adolfa Bocheńskiego było przekonanie o słabości państwa polskiego, co w praktyce oznaczało, że II RP nie była w stanie być w pełni samodzielnym podmiotem stosunków międzynarodowych, zwłaszcza w obliczu zagrożenia ze strony III Rzeszy oraz ZSRR. Głosił on, że „siła państwa jest w dużej mierze odwrotnie proporcjonalna do siły jego sąsiadów” Stąd celem jego publicystyki było przeciwdziałanie ewentualnemu sojuszowi dwóch państw totalitarnych, zdając sobie sprawę, że takie ewentualne porozumienie pogrzebie niepodległość Polski. Czynnikiem, który miał zadaniem Bocheńskiego przeciwdziałać zawarciu takowego sojuszu, było utrzymywanie antagonizmu pomiędzy oboma państwami. Intelektualista pisał trzeźwo „wprawdzie dziś porozumienie między hitleryzmem a komunizmem wydaje się nam niemożliwe (…). Państwowa racja stanu pozwala czasem na zasadnicze kompromisy ideologiczne. W razie więc o ile ekspansja rosyjska wróci kiedyś do Europy, co uważamy za pewne, kierować się będzie przede wszystkim przeciw Polsce”.

            U podstaw myśli Bocheńskiego leżało przekonanie o konieczności prowadzenia polityki imperialnej. Myśliciel postulował istnienie państw narodowych, zamieszkiwanych przez jeden naród dominujących i ewentualne dołączanie do niego krain, zamieszkałych w większości jedynie przez ów naród, tak aby nie osłabiać państwa. Z tych powodów przeciwstawiał agresywnej polityce ideę federacji i ścisłej współpracy państw w Europie Środkowo-Wschodniej przeciw dwóm totalitaryzmom.

            Inną ideą Bocheńskiego było przekonanie o potrzebie istnienia jak największej liczby podmiotów politycznych wokół granic polskich – niepodległych państw, które byłyby w stanie razem stanąć przeciwko ZSRR i Niemcom hitlerowskim. Aby to umożliwić myśliciel był zwolennikiem rozbijania mocarstw na mniejsze, niepodległe państwa, mogące prowadzić własną politykę. W praktyce odnosił to do Związku Radzieckiego, widząc słabość tego państwa w liczbie narodów, które go zamieszkiwały. Szczególnie silnie i być może zaskakująco, zważywszy na powyższe poglądy, Bocheński działał na rzecz niepodległej Ukrainie, w której widział naturalnego sojusznika w walce z bolszewizmem.

            Czynnikiem decydującym w relacjach pomiędzy poszczególnymi podmiotami międzynarodowymi u Bocheńskiego była racja stanu – dążenie do wzmocnienia własnego państwa, wobec której kolejne inne kwestie były wtórne. Takie myślenie w kategorii interesów połączone było z gotowością do ofiar oraz powolną pracą, myśleniem w długich kategoriach czasu, a nie rychłego działania na wszystkich frontach.  Sentymentom geopolityk przeciwstawiał chłód i realizm, odideologizowanie polityki zagranicznej i działanie w imieniu realnych zysków kosztem wzrostu antypatii i sympatii.

            Kolejną obserwacją Bocheńskiego było przekonanie o zmienności stosunków pomiędzy państwami i możliwości zawierania nowych porozumień, zwłaszcza tych realnych. Był on przeciwnikiem „stałego” sojuszu II RP z Francją, nie wierząc w jego stałość i nazywając go „iluzją”. Tak rozumiane zrozumienie czynnika dynamicznego, podkreślmy – na kilka lat przed wybuchem wojny, miało również na celu wytworzenie czujności w relacjach międzynarodowych i gotowość na przykładowy powrót imperializmu niemieckiego czy radzieckiego. „Opierać nadzieję, że Rzesza Niemiecka – pisał Bocheński – będzie wbrew swemu interesowi narodowemu prowadzić politykę pochodzącą wyłącznie z niechęci do komunizmu w Rosji, tzn. chcieć budować zamki na lodzie, względnie kręcić bicze z piasku”. Czas pokazał, że myśliciel miał rację.

Imponderabilia

Obserwacje poczynione przez myśliciela zaprowadziły go do stworzenia „polskiej doktryny Monroe”, katalogu nienaruszalnych celów samych w sobie, ku którym powinni się kierować politycy polscy. Po pierwsze – zdaniem Bocheńskiego – Polska nie powinna zgadzać się na jakiekolwiek okrojenie swoich granic. Ich obrona była podstawą w obliczu zagrożeń okresu międzwojennego. Po drugie, myśliciel pisał „Rzeczpospolita Polska nie może w żadnym wypadku zawdzięczać integralności swych granic pomocy jednego ze swych sąsiadów”. Po trzecie, Polska powinna sprzeciwiać się na pochłanianie mniejszych państw przez większe, agresywne i imperialne, gdyż takie wydarzenia silnie zagrażały bezpieczeństwu państwa.

Katastrofa

Wszystkie powyższe rozważania doprowadziły Bocheńskiego do przekonania, że najlepszym rozwiązaniem w latach 30. była wspólna wyprawa Polski i Niemiec przeciw ZSRR, w którym to widział największe zagrożenie dla niepodległości ojczyzny. Myśliciel nie był jednak germanofilem, gdy wojna wybuchła nie postulował układów z III Rzesza, a zamiast tego walczył z nią.

            Bezsprzecznie myśliciel dobrze czuł, w przeciwieństwie do kierownictwa II RP, nadchodzące koszmar II wojny światowej. Podobnie jak i los Polski międzywojennej, życie Adolfa Bocheńskiego skończyło się tragicznie, zarówno w wymiarze jego nagłej śmierci na polu minowym pod Ankoną we Włoszech w 1944 r., jaki i w sensie porażki postulowanych przez niego haseł. W II RP słono zapłacił za swoją niezależność intelektualną. Nie tylko nie udało mu się wcielić w życie swojego programu, ale za jego propagowanie był prześladowany, a Sanacja groziła mu osadzeniem w obozie w Berezie Kartuskiej za krytykę polityki zagranicznej Polski. Aksjomaty geopolityczne zaprezentowane w swoich dziełach też nie zostały wzięte pod uwagę przez decydentów politycznych II RP. Co więcej, jak pokazują ustalenia historyków, np. Marka Kornata, nie mogły być one wzięte w ogóle pod uwagę, co tylko dodaje jeszcze więcej tragizmu do naszych rozważań. Mimo wszystko idee Bocheńskiego były żywe wśród intelektualistów polskich np. w kręgu „Kultury” paryskiej, w której myśli można zauważyć echa myśli intelektualisty.