Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej

Wacław Leszczyński – „Napaść na prawdę”

     W numerze „Płomyczka” przed II Wojną Światową były trzy obrazki. Na jednym chłopak rysuje na ścianie domu. Na drugim wybiega dozorca domu. Na trzecim dozorca trzyma chłopaka na kolanie i go bije. Dzieci po obejrzeniu takich obrazków wiedziały, że nie należy niszczyć cudzej własności, bo „cudza własność to rzecz święta” i że za taki czyn byłyby ukarane. I wychowywały się na uczciwych ludzi. Niestety nadeszła długa okupacja nazistowskich Niemiec i komunistycznej Rosji. Totalitaryzmy te oparte na grabieży cudzej własności, wychowywały ludzi we wzgardzie do niej. Ideologicznie powiązany z nimi, liberalizm kontynuował ten kierunek wychowania. Więc łobuzy bezkarnie mazały sprejem po cudzych budynkach. Gdyby ktoś chciał ich ukarać, zostałby oskarżony „o ograniczanie ich wolności”. I to utrwaliło ich wzgardliwy stosunek do cudzej własności i brak jej poszanowania.


     Na straży prawdziwej wolności i prawdziwych praw człowieka stał i stoi Kościół Katolicki. Dlatego wrogowie chrześcijaństwa i Polski od lat z Nim walczą. Robili to naziści i komuniści, kontynuują to ich ideowi następcy. W latach 90. w gadzinowej prasie oskarżali Kościół o chęć władzy i o bogactwo, co przemawia do ludzi prymitywnych, którzy w to uwierzyli i sprzymierzyli się z wrogami Kościoła. Potem demoralizowali młodzież, wmawiając jej, że celem życia jest „wolny” seks, a czemu na przeszkodzie stoi Kościół i jego Przykazania. I tak znów zyskali (zdemoralizowanych) sojuszników. Obca agentura i opozycja odrzucająca suwerenność Polski, złożona głównie z funkcjonariuszy i konfidentów okupanta i ich rodzin, organizuje „protesty”. Wymierzone są one w Kościół i demokratycznie wybrane władze, broniące suwerenności Polski i praw człowieka, w myśl Konstytucji. Pretekst do demonstracji bywa różny – polityczny, ideologiczny, czy moralny. Ostatnie – to manifestacje działaczy lgbt z hasłami przyznania homoseksualistom przywilejów i strajk wiadomych kobiet, organizowany pod znakiem nazistowskim też przez homoseksualistów, z hasłem wolnego seksu i aborcji, jako prawa kobiet. Udział w nich też biorą wyrośnięte już małolaty, co niegdyś sprejem szpeciły domy. Fizycznie dojrzali, ale mentalnie infantylni znów tak, jak kiedyś wypisują wulgarne wyrazy i hasła na ścianach cudzych budynków, w myśl powiedzenia „na każdym słupie widnieje hasło głupie” (przez głupka napisane).


     Te wulgarne i chamskie demonstracje pełne aktów wandalizmem, zwrócone głównie przeciw Kościołowi i religii, popierane są przez gadzinowe media wydawane w języku polskim przez obce oraz komunistyczne ośrodki, wrogie Polsce. Wraz z „protestami”, Kościół Polski atakują ludzie błędnie myślący, że po śmierci człowiek zgnije w ziemi i nie ma życia (i Sądu) pozagrobowego. Pretekstem do tego były przypadki pedofilii wśród kleru, znikome liczbowo w porównaniu z innymi zawodami i działaczami opozycji. Ponieważ ta niska liczebność nie robiła na nikim większego wrażenia, więc zaatakowano Episkopat że „krył pedofilię kleru”. Odważyli się nawet oskarżać oszczerczo św. Jana Pawła II. Oni go nienawidzą od dawna, za obronę Polski. Do Jego otoczenia wciskali swoich szpicli bezpieki PRL/KGB. Oczerniali Go, że miał On syna. Starali się Go też zamordować w 1981 r. Teraz chcą Go oszkalować, żeby obniżyć szacunek jakim się cieszy w społeczeństwie polskim. Pretekstem do tego był raport  o pedofilu, arcybiskupie Waszyngtonu, na które stanowisko mianował go Jan Paweł II, w oparciu o pozytywne opinie trzech amerykańskich biskupów i słowa samego zainteresowanego.


     Szubrawcy opluwający Jana Pawła II sądząc po sobie, nie są w stanie pojąć, że Jan Paweł II mógł uwierzyć w (fałszywe, jak się okazało) opinie biskupów, czy w słowa tegoż arcybiskupa. Posługując się sami kłamstwem, nie wierzą w jakąkolwiek prawdę. „O jaką prawdę panu chodzi ?” spytał kiedyś polityk opozycji, dziennikarza. Bo dla nich prawda obiektywna nie istnieje. U nich jednego dnia, ta sama rzecz jest biała, a drugiego dnia czarna, w zależności od potrzeb. A św. Jan Paweł II, człowiek prawy (tego słowa opozycja nie rozumie), sądząc właśnie po sobie, nie znając kłamstwa, uznał to za prawdę, co mu przekazali amerykańscy biskupi i co mu napisał sam zainteresowany, zwłaszcza, że byli to kapłani, do których miał prawo mieć zaufanie. Sprawa pedofilii tego arcybiskupa wyszła na jaw 12 lat po śmierci Jana Pawła II, więc oskarżanie Go o krycie tego, jest nie tylko śmieszne, ale jest podłe. A różne szuje, licząc na to, że społeczeństwo zna sprawę jedynie z ich kłamliwych gadzinowych mediów, podważają pozycję i naukę Jana Pawła II. Odważyli się nawet żądać zmian ulic i szkół nazwanych Jego Imieniem. Bo oni liczą na to, że gdy ludzie uwierzą w ich kłamstwa, to odwrócą się od Kościoła, a to jest ich celem. Bo to by im umożliwiło zapanowanie nad umysłami ludzi. Tego uczyli i tak to czynili przywódcy zbrodniczych totalitaryzmów – nazistowskiego i komunistycznego – Hitler, Lenin  i Stalin.

Wacław Leszczyński