18 listopada – 160 lat temu urodził się Ignacy Jan Paderewski

Ignacy Jan Paderewski był obywatelem świata, celebrytą i filantropem, mężem stanu i dyplomatą, wirtuozem i kompozytorem, a przede wszystkim wielkim patriotą i orędownikiem niepodległej Polski.

Odwoływał się do pracy dla wspólnej sprawy, apelując „o zgodę i współpracę wszystkich wolnych Polaków”. Jako artysta-wirtuoz i niezwykła osobowość podbijał wielkie sceny i kameralne salony, wprowadzając publiczność – a szczególnie płeć piękną – w stany egzaltacji porównywane do euforii na koncertach największych gwiazd rocka. Kosmyk jego płomiennie rudych włosów był relikwią ówczesnej „popkultury”.

Potrafił przy tym sprawić, że – znakomicie marketingowo przygotowana „moda na Paderewskiego” (paddymania) stała się zarazem modą na Polskę, od ponad wieku niewoloną przez germańskich i rosyjskich sąsiadów, a później, podczas wojny między nimi, szukającą dróg do swego odrodzenia.

Wykorzystywał tę „modę” zarówno na wielotysięcznych wiecach i koncertach, kwestując dla ofiar wojny i wspierając powstanie „Błękitnej Armii”, jak i w gabinetach najbardziej wpływowych na świecie polityków, którym prezentował racje poparcia silnej, niepodległej Rzeczypospolitej, z dostępem do morza i z polskim Gdańskiem.

Nie zapominał nigdy, że jest Polakiem. Dzielił się z ojczyzną nie tylko sławą, ale i ogromnym majątkiem. W 1910 r. ufundował w Krakowie pomnik grunwaldzki, którego odsłonięcie stało się wielką wszechpolską manifestacją.

W grudniu 1918 r., witany w kraju jak bohater, krótką wizytą w Poznaniu rzucił iskrę do wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Jako ponadpartyjny autorytet został premierem rządu RP. Jako delegat zwycięskiego państwa 28 czerwca 1919 r., razem z Romanem Dmowskim, złożył podpis pod kończącym I wojnę światową traktatem wersalskim.

Krytykował zamach majowy, a dekadę później w swej szwajcarskiej posiadłości patronował utworzeniu antysanacyjnego Frontu Morges oraz chadeckiego Stronnictwa Pracy. Po klęsce wrześniowej 1939 r. stanął na czele Rady Narodowej – polskiego parlamentu na uchodźstwie. Zmarł w Nowym Jorku, podczas kolejnej misji dla Polski.

Na swoim amerykańskim grobie kazał umieścić napis: „Jestem tutaj tylko tymczasowo. Zamierzam wrócić do Polski, kiedy znowu stanie się niepodległym krajem.” Życzenie kompozytora spełniło się w 1992 roku. Jego prochy zostały przewiezione do Polski i złożone w krypcie warszawskiej archikatedry św. Jana.