1 grudnia – 73 lata temu został zamordowany Henryk Flame ps. „Bartek”

Kapral-pilot Wojska Polskiego, kapitan Narodowych Sił Zbrojnych, dowódca największego antykomunistycznego zgrupowania na Śląsku Cieszyńskim i w zachodniej części Małopolski.

Urodził się 15 stycznia 1918 r. we Frysztat na Zaolziu. Po jego zaborze przez Czechosłowację od 1920 r. mieszkał w Czechowicach, gdzie ukończył gimnazjum. W 1936 r. wstąpił do 2 Pułku Lotniczego w Krakowie i rok później został skierowany do Wyższej Szkoły Pilotażu w Grudziądzu. W 1938 r. otrzymał awans na kaprala pilota i przydział do 123 Eskadry Myśliwskiej.

1 września 1939 r. broniąc nieba nad Warszawą został ostrzelany i zmuszony do lądowania. Po 17 września został zestrzelony przez sowietów w okolicach Stanisławowa i z grupą żołnierzy przedostał się na Węgry, gdzie trafił do obozu internowania, a po ucieczce z niego, w wyniku denuncjacji, do niemieckiego stalagu na terenie Austrii. Wiosną 1940 r., po zakwalifikowaniu do III grupy volksdeutschów powrócił do Czechowic i podjął pracę maszynisty na miejscowej kolei.

Jednocześnie podjął działalność konspiracyjną, zakładając podległą AK organizację HAK (Harcerska Armia Krajowa), która zajmowała się wywiadem i sabotażem. Jesienią 1943 r powołany do armii niemieckiej i zagrożony dekonspiracją, sparaliżował ruch kolejowy i uciekł do lasu dołączając do oddziału partyzanckiego AK „Barania Góra” dowodzonego przez pchor. Mariana Barthela de Weydenthala „Urbana”. Po jego śmierci przejął dowództwo nad częścią oddziału, który jesienią 1944 r. podporządkował dowództwu Narodowych Sił Zbrojnych.

W lutym 1945 roku, po zajęciu Czechowic przez Sowietów, na polecenie dowództwa NSZ ujawnił się i został komendantem miejscowego komisariatu MO, który obsadził swoimi ludźmi. W kwietniu 1945 roku zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem, uciekł z nimi w pobliskie lasy, gdzie sukcesywnie odtwarzał i scalał zgrupowanie partyzanckie VII Okręgu Śląsko-Cieszyńskiego NSZ.

Od maja 1945 do lutego 1947 r. kpt. Flame stał na czele największego zgrupowania niepodległościowego na Śląsku Cieszyńskim, które w szczytowym okresie liczyło ponad 300 dobrze uzbrojonych i umundurowanych żołnierzy. Działając siłą mniejszych jednostek przeprowadzono łącznie ok. 340 akcji zbrojnych, rozbito 12 posterunków MO, 5 placówek UBP i 3 placówki WP. Wykonywano wyroki na pracowników bezpieki, członków PPR i milicjantów. Najbardziej spektakularną manifestacją siły całego zgrupowania było zajęcie uzdrowiska Wisła i przeprowadzenie dwugodzinnej defilady w dniu 3 maja 1946 r., z okazji święta konstytucji.

Latem 1946 r. pod osobistym nadzorem wiceszefa MBP Romana Romkowski (Natan Grinszpan-Kikiel) opracowany został plan operacji „Lawina”. W struktury zgrupowania przeniknął agent bezpieki Henryk Wendrowski ps. „Lawina” przedstawiający się za emisariusza władz Narodowych Sił Zbrojnych z Zachodu. Nakłonił on Flamego do przerzutu części zgrupowania na Ziemie Odzyskane i dalej do strefy amerykańskiej. Pomimo sygnałów o możliwej prowokacji we wrześniu 1946 r. w trzech kolejnych transportach ciężarówkami ze Szczyrku i Wisły wyruszyło na Zachód przynajmniej 167 żołnierzy „Bartka”, który w szpitalu leczył wówczas rany po potyczce z bezpieką. Zamordowano ich skrytobójczo na terenie Opolszczyzny: na terenie poniemieckiego lotniska w Starym Grodkowie, na uroczysku Hubertus koło Barut, w okolicach Łambinowic. Ginęli wysadzani w powietrze w zaminowanych barakach i oborach, bądź „katyńskim” strzałem w potylice.

Pozostali w Beskidach żołnierze znaleźli się w defensywie i ginęli w obławach. Po ogłoszonej amnestii „Bartek” ujawnił się wraz ze sztabem 11 marca 1947 r. w Cieszynie i powrócił do rodzinnego domu. Czynił starania, by poznać prawdę o losach swoich podwładnych. Wyjeżdżał na Opolszczynę. 1 grudnia 1947 r. w gospodzie w Zabrzegu pod Czechowicami został zastrzelony przez miejscowego milicjanta Rudolfa Dadaka, który nigdy nie poniósł kary.

Spoczywa na cmentarzu miejskim w Czechowicach-Dziedzicach.