Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej

Bogusław Głowacki – „WAWRZYNIEC SIELSKI 1874 – 1936. W 85 rocznicę tragicznej śmierci lidera ruchu narodowego w Koninie”

17 lutego 1936 r. o północy wyruszyły z Konina w kierunku Władysławowa trzy oddziały Policji Państwowej: kompania Rezerwy Pieszej PP z Żyrardowa – 87 osób , pluton Rezerwy Pieszej z Łodzi w liczbie 25 i pluton Rezerwy Konnej z Łodzi w liczbie 24. Razem 136 policjantów (niektóre źródła podają, że było ich ponad 200). Dowodził podkomisarz Stoczewski i starosta koniński Marian Koczorowski, spiritus movens opisywanych wydarzeń. Z Łodzi kierował akcją naczelnik ds. bezpieczeństwa Urzędu Wojewódzkiego.

            Około godz. 6.30, po ciemku jeszcze, policjanci docierają do Wyszyny. Konni otaczają wieś pierścieniem, a piesi wkraczają tyralierą do oszronionego parku. Kilkunastu z nich dziarsko zmierza do dworu. Nagle, jak spod ziemi, wyrasta przed nimi kilkudziesięciu chłopów i zagradzają dostęp. Od strony pola nadciągają coraz to nowe grupy, potrząsając kłonicami, drągami i widłami. W sumie za godzinę będzie ich ok. 2000. Nie chcą dopuścić do aresztowania „naszego ojca” – jak powiedzą podczas późniejszych procesów. Tymczasem, wewnątrz dworu barykaduje się kilku jego mieszkańców.

            Po trwających około dwóch godzin utarczkach, groźbach rzucanych z obu stron i sporadycznej walce wręcz, policja strzela najpierw ostrzegawczo, a potem prosto w gęstniejący w parku tłum. Rannych zostaje kilkunastu protestujących, jeden śmiertelnie. W końcu policjanci wyłamują drzwi do dworu i niszczą kolejne barykady z zabytkowych mebli. Wywiązuje się strzelanina. Obrońcy strzelają w powietrze przez okna. Policja wrzuca do środka gaz łzawiący i wyważa ostatnie drzwi. Po kilku minutach szturmu, ok. godz. 10.00, od dwóch kul posterunkowego Andrzeja Żychli ginie w swoim gabinecie właściciel dworu, ziemianin, 62-letni Wawrzyniec Sielski herbu Lubicz, były poseł na Sejm i sędzia pokoju, wieloletni prezes Związku Ludowo-Narodowego i Zarządu Powiatowego Stronnictwa Narodowego w Koninie.

Kim był zastrzelony? Jak doszło do tragicznych zdarzeń?

            Wawrzyniec Sielski urodził się 30 kwietnia 1874 r. w Piorunowie, 15 kilometrów od Konina. Jego ojciec Teodor (1830-1921) był tam wójtem i rządcą majątków rodziny Pułaskich. W 1863 r. dowodził oddziałem powstańczym i przez pewien czas Naczelnikiem Okręgu Wojennego, co przypłacił rocznym więzieniem w Kaliszu. W 1894 r. nabył ok. 150-hektarowy majątek Wyszyna (rola, las, sady, stawy rybne) z dworem wkomponowanym w ruiny renesansowego zamku. Wawrzyniec ukończył w 1892 r. gimnazjum gubernialne w Kaliszu, a następnie odbył studia i praktykę prawniczą. W 1900 r. na stale zamieszkał w Wyszynie. Przejął gospodarstwo od ojca, a w 1908 r. poślubił Kazimierę Tylman, ziemianką z pobliskiego majątku Giewartów. Miał z nią czworo dzieci. W 1922 r. żona zmarła w połogu.

            Przez wszystkie lata dorosłego życia inicjował i rozwijał inicjatywy niepodległościowe i społeczne, które splatały się u niego z innowacyjnym gospodarowaniem na ojcowiznie. Już jako gimnazjalista organizował tajne samokształcenie uczniów z historii Polski. Podczas studiów działał w kole studentów edukujących młodzież robotniczą w obronie przed rusyfikacją i germanizacją. Zetknął się wtedy z początkującymi socjalistami i konserwatystami, lecz zdecydowanie najbliższa była mu myśl narodowa kształtowana przez Romana Dmowskiego. Został przyjęty do tajnej Ligi Narodowej. Stał się działaczem związanej z nią „Polskiej Macierzy Szkolnej”. W niepodległej Polsce, jako członek jej Zarządu Powiatowego, wspierał szkolnictwo zawodowe i biblioteki. Zasiadał także w Zarządzie Powiatowym PCK, zwalczał uzależnienie chłopów od wódki, popierał Stowarzyszenie Młodzieży Katolickiej. Zaraz po wojnie założył w Wyszynie Ochotniczą Straż Ogniową i Policję Obywatelską. Wspierał i sam podejmował inicjatywy dla polskiego rzemiosła, handlu, drobnej wytwórczości, dla prywatnej i spółdzielczej własności, które mogłyby stworzyć konkurencję wobec żydowskiej i niemieckiej dominacji gospodarczej. Dzięki jego staraniom powstały w Koninie takie placówki jak „Praca Polska”, Hurtownia Polska i Księgarnia Polska, a w Kole Skład Żelaza.

            W artykułach pisanych do lokalnych i ogólnopolskich gazet, krytykował opinie tłumaczące przewagę Żydów w handlu ich wrodzoną „smykałką”. Wskazywał jej powodem jest ich solidarność i wspieranie się wzajemne przez własne stowarzyszenia gospodarcze i pożyczkowe. Zwracał uwagę na ceny dumpingowe i stosowane praktyki „marketingu”. Zdarzało się np. że żydowscy pracodawcy płacili Polakom nie pieniędzmi, lecz bonami, które pracownik mógł zrealizować wyłącznie w sklepie czy barze żydowskim. Dostrzegając wielkie znaczenie polskich mediów, Sielski fundował i redagował lokalne gazety („Kolskie ABC”, „Gazeta Świąteczna”), a także dbał o regularne docieranie na wieś takich tytułów jak „Orędownik” czy „Gazeta Warszawska”.

            W odrodzoną II RP wchodziło na ziemiach zaboru rosyjskiego już trzecie pokolenie uwłaszczonych chłopów, niewiele jednak było gospodarstw towarowych, za to dużo karłowatych. Przyrastała ilość ludności bezrolnej, pracowników sezonowych i robotników rolnych, skrajnie biednych analfabetów. Chłopi jeszcze przed 1914 domagali się parcelacji dużej własności ziemskiej. Ale ta którą rozpoczynano w II RP dwa razy (1919 i 1925) nie poprawiła sytuacji drobnych i bezrolnych. Małorolnym ciążyły podatki, a rozparcelowaną ziemię często skupywali Żydzi i Niemcy. Reformę rolną widział więc Sielski jako proces ewolucyjny. Stawiał docelowo na uprzemysłowienie i utowarowienie korzystania z ziemi oraz na stworzenie szerokiego łańcucha zakładów przetwórczych, usługowych i handlowych, w którym małorolni czy nadmiarowi rolni robotnicy mogliby znaleźć swoje miejsce. Sam propagował i zakładał Kółka Rolnicze, organizował szkolenia z wydajniejszych upraw i hodowli, samoorganizacji produkcji i sprzedaży. Zapraszał do Wyszyny i pokazywał chłopom, jak lepiej wykorzystywać zasoby i narzędzia. W ramach kół Związku Ludowo-Narodowego i Stronnictwa Narodowego wprowadzał chłopów w skomplikowane przepisy prawne. Z niepokojem dostrzegał, jak łatwo niezadowolenie ludności wiejskiej wykorzystywali rozmaici „krzykacze” z lewicującego odłamu PSL i szerzący bolszewizm komuniści.

            W 1928 r, wydał niezwykła książkę, ”Gospodarstwo przemysłowe”. W jej I części, nieraz w tonie satyrycznym i prześmiewczym, poddał krytyce rozrośniętą biurokrację i podatny na korupcję system urzędniczy, podatkowy i socjalny, funkcjonowanie Kasy Chorych, Sejmików i Wydziałów Powiatowych. Gdy opisuje funkcjonowanie ówczesnej poczty, czy kolejki do lekarzy, mamy wrażenie, że to o naszych czasach. Część II książki zawiera zbiór praktycznych porad na temat opłacalnych hodowli zwierząt i ryb, produkcji wina, rozwijania warzywnictwa, ogrodnictwa i szkółkarstwa. Ten zbiór wywodów prawnych i politycznych połączony z rolniczym podręcznikiem poprzedza na stronie tytułowej credo autora: Concordia res parvae crescunt, discordia vel maximae dilabuntur (zgodą małe rzeczy wzrastają, niezgodą nawet największe się rozpadają).

            Sielski był przywiązany do idei wolności i prawa. Był ponadto człowiekiem głęboko wierzącym. Ostatnią zaporę przed demoralizacją i nihilizmem, widział nie w państwowych ograniczeniach i nakazach, lecz w katolicyzmie. Od księży wymagał uczestnictwa w pracy narodowej i społecznej. Zdarzyło się np., że przegnał z kolędy u siebie proboszcza, kiedy się dowiedział, że ten nie udostępnił kobietom – jak było umówione – sali na zebranie koła gospodyń. Ułożył hymn do Bogarodzicy, którzy parafianie w Wyszynie śpiewają na odsłonięcie Jej obrazu, a także tzw. „Hymn Wyszyniaków”, wykonywany w ważnych chwilach życia lokalnej społeczności. Pozostawił wiele refleksyjnych wierszy. Mimo licznych zajęć, zdążył być jeszcze 160 razy ojcem chrzestnym! Był bardzo lubiany.

            Od 1902 r. był sędzią gminnym, a później przez wiele lat sędzią pokoju we Władysławowie, Krzymowie, Turku i Koninie. Spraw było dużo. Jednego dnia dojeżdżał samochodem do kilku miejscowości. Najtrudniejsze były te między Polakami a Żydami i między biednymi chłopami a wpływowymi ziemianami. Miał opinię bezstronnego i sprawiedliwego, niezależnie od tego, czy podsądnymi byli komuniści czy narodowcy.

            Działalność polityczną Sielski przez całe życie wiązał z ruchem narodowym. W latach 1919 -1926 stał na czele Zarządu Okręgowego Związku Ludowo-Narodowego i zsiadał w Radzie Naczelnej partii. W 1922 r. został wybrany posłem I kadencji. W okręgu, do którego należało konińskie narodowcy otrzymali 3 z 5 mandatów, zdobywając prawie 56 tys głosów. W Sejmie został sekretarzem Komisji do Walki z Drożyzną, jednak w 1924 r. zrzekł się mandatu i powrócił do pracy politycznej i gospodarczej w swoim regionie. Decyzję tłumaczył następująco: zrzekam się mandatu poselskiego, ponieważ widzę, że na tym stanowisku nic zdziałać dla kraju nie mogę, a biernych członkiem Izby Poselskiej być nie chcę. Był rozczarowany skłóceniem i rozdrobnieniem partii polskich (zwłaszcza w porównaniu ze zwartością partii mniejszości narodowych), bezsilnością lub cynizmem wielu posłów, etatyzmem i nadprodukcją przepisów hamujących inicjatywę, a ułatwiających urzędniczą samowolę. Jakkolwiek motywy zamachu majowego częściowo potwierdzały jego diagnozę, stał się wkrótce zdecydowanym przeciwnikiem sanacji.

            Od 1928 r., jako prezes Zarządu Powiatowego Stronnictwa Narodowego w Koninie budował lokalne struktury. Stały się one najsilniejsze po zbojkotowanych przez SN, zmanipulowanych i częściowo sfałszowanych sierpniowych wyborach 1935 r., w wyniku których do Sejmu wszedł tylko BBWR i mniejszości narodowe. Uwięzienie opozycji w Brześciu, powstanie Berezy i niszczenie ruchu narodowego, a także drożyzna i brak perspektyw na wsi wywoływały reakcje samoobronne. SN potrafiło przyciągnąć kilkadziesiąt tysięcy nowych członków. Rozwijało się najszybciej w samorządach Centralnej i Zachodniej Polski. Konińskie struktury gromadziły prawie połowę wszystkich członków SN w okręgu łódzkim. W latach 1935-1936 liczyły 110 kół i 4750 członków (PPS miał 6 kół i 800 członków, sanacyjny OZN 6 kół i 241 członków). Do partii zapisywali się drobni rolnicy i bezrolni mieszkańcy wsi. W dworze Sielskiego w Wyszynie szkolili się agitatorzy i aktywiści, nie tylko z powiatu, lecz z całej Wielkopolski. Prelekcje mieli tam m.in. prof. Stefan Dąbrowski, Władysław Seyda, Kazimierz Kowalski i Roman Rybarski. Rozmawiano tam m.in. o – opartym na własności prywatnej i solidaryzmie społecznym – programie ekonomicznym Stronnictwa. Przewidywano przesilenie polityczne i sukces w przyszłych, być może przyspieszonych wyborach. Pisał o tym prokurator Sądu Okręgowego w Kaliszu do prokuratora Sądu Apelacyjnego w dn. 3 sierpnia 1936 r.:  …Część powiatu konińskiego, okalająca Wyszynę już od jesieni 1935 r., obsadzona została licznymi kołami SN, które rozwijały bardzo energiczną działalność i w szybkim tempie rozszerzyły swój stan posiadania członków oraz wpływ moralny na ludność… Ośrodkiem działalności SN w tych stronach była Wyszyna, której właściciel WS [Wawrzyniec Sielski], b. Sędzia Pokoju i b. poseł na Sejm z ramienia SN, sprowadzał i gościł w swym dworze emisariuszy SN z Łodzi i z Poznania … Zasięg wpływów Sielskiego nie ograniczał się tylko do najbliższej okolicy, lecz obejmował również tereny sąsiednich powiatów kolskiego i tureckiego. Dochodzenie ujawniło, że nawet domokrążcy i żebracy, chcąc utrzymywać stosunki z ludnością, zapisywali się na członków SN i zaopatrywali się w legitymacje partyjne.

            Mimo ukończonej 60-tki, Sielski dużo pisał do gazet. Pryncypialnie piętnował gospodarcze, prawne i etyczne skutki zmieniających się ciągle rządów sanacyjnych. Prześmiewczo krytykował polityków, ziemian i przedsiębiorców, którzy popierali sanację. Wytykał afery korupcyjne, celne, podatkowe i przemytnicze, pranie brudnych pieniędzy i ubożenie wsi. Formował członków kół, zachęcał do samoorganizacji gospodarczej ,szacunku dla własności prywatnej, kształcenia dzieci chłopskich, wspierania biednych i zatrzymania ekspansji żydowskiego handlu. Opowiadał się za bojkotem sklepów i usług żydowskich, jednak nigdy nie należał do tych, którzy krzyczeli : „Bij zabij Żyda!” (trzeba pamiętać, że sanacyjny OZN także organizował bojkoty żydowskich sklepów, a nieraz także napaści na ludność żydowską).

            Pod koniec 1935 r. rosnące wpływy narodowców bardzo niepokoiły lokalnych sanatorów z Konina i Łodzi. Przypisywali oni endekom chęć dokonania przewrotu. Zaczęły się szantaże i szykany. Uczestniczyli w tym także wielcy ziemianie, bogaci Żydzi, a także młodzież z szeregów skądinąd ideowych „Strzelców”. W grudniu 1935 r. zginął w bójce ze „Strzelcami” narodowiec I. Kordylewski z pobliskiej wsi Kuna. W styczniu 1936 r. policja rewidowała mieszkania zwolenników SN w poszukiwaniu broni i emblematów Falangi. Wspomniany starosta Koczorowski miał powtarzać, że narodowcy są gorsi od komunistów. Sielski otrzymywał pogróżki. Mnożyły się plotki o decyzji osadzenia go w Berezie. Nachodzili go oficerowie prowokujący do pojedynku. Przeprowadzono kontrolę produkcji wina, po której kilkadziesiąt beczek wylano do stawów rybnych. Jeszcze wcześniej starosta zawiesił działalność amatorskiej grupy teatralnej stworzonej przez pana na Wyszynie.

            Okazją do bezpośredniego uderzenia w Sielskiego stały się tzw. „wydarzenia zagórowskie”. 5 lutego 1936 r. na wielkim jarmarku w Zagórowie zirytowani chłopi rozpędzili handlarzy żydowskich, którzy o świcie zajęli im miejsca na placu. Interweniowała policja i uzbrojona ochrona żydowska. Chłopi nacierali na policjantów, którzy zatrzymali jednego z nich. Nazajutrz powstał sztab ekspedycyjny na czele z łódzkim inspektorem wojewódzkim. Gdy 7 lutego w Szetlewku policja zatrzymała 3 uczestników zajść w Zagórowie, a chłopi odbili zaaresztowanych, wybuchła regularna „bitwa uliczna”. Zginęło 5 chłopów, wielu zostało rannych. Nastąpiły rewizje i aresztowania. Wiadomości o zajściach rozeszły się szeroko po całej okolicy. Były wśród nich i takie, że za antyżydowskie awantury i agresję przeciw policji, ponosi winę Sielski, jako przywódca lokalnej endeckiej opozycji.

            Tydzień później, 14 lutego, policja pojawiła się przed dworem w Wyszynie, aby dokonać rewizji posiadłości oraz jej mieszkańców, jednak 87 policjantów nie zdołało przełamać oporu „pospolitego ruszenia” stworzonego przez ok. 1000 okolicznych chłopów, którzy stanęli w obronie dworu. Jak można przeczytać w zeznaniach procesowych, Sielski jednak przyjął policjantów i wytknąwszy brak pisemnego nakazu rewizji, dla rozładowania napięcia oddał im pistolet, dubeltówkę, a nawet stary karabin ojca z powstania styczniowego. Policjanci twierdzili, że dostali nakaz ustny, od jakiegoś urzędnika. Nie osiągnąwszy celu, policja pod naporem protestujących musiała się oddalić.

            Minęły trzy dni, gdy wczesnym rankiem 17 lutego pojawiły się w Wyszynie ponad dwa razy większe siły policyjne, gotowe do rozprawy z „antysanacyjną insurekcją”. Do dziś nie wiadomo, dlaczego nikt wcześniej nie pojawił się wcześniej z prokuratorskim nakazem albo wezwaniem na przesłuchanie w sprawie ewentualnego związku z wypadkami w Zagórowie i Szetlewku. Zamiast tego doszło do niekontrolowanej eskalacji agresji, która zakończyła się tragedią. W sumie, pomiędzy 5 a 17 lutego razem z Wawrzyńcem Sielskim zginęło 10 ludzi, raniono jednego policjanta, uszkodzono samochód starosty. Do aresztu trafiło ponad 200 osób. Została skłócona miejscowa społeczność. Chłopów i robotników rolnych zniechęcono do własnego państwa, zachwiano ich poczuciem sprawiedliwości. Chłopów, którzy w 1920 r. także z Wyszyny poszli bić bolszewików.

            20 lutego 1936 r. na rozkaz policji Wawrzyniec Sielski został pochowany około pierwszej w nocy w ustronnym miejscu cmentarza w Koninie. W pochówku uczestniczyła jedynie córka Zofia, syn Tadeusz oraz dwóch funkcjonariuszy. Na cmentarzu w Wyszynie nie było miejsca dla „ojca” miejscowej społeczności (staraniem rodziny powrócił tam w 1968 r.) Lękając się legendy, wyciszano tragedię i fałszowano jej przebieg. W dniu tajnego pogrzebu urzędowa Polska Agencja Telegraficzna opublikowała następującego „fejkniusa”: Wskutek otrzymania informacyi, że jeden z główniejszych sprawców ostatnich zajść w powiecie konińskim w województwie łódzkiem, niejaki Sielski, w mieszkaniu swem w Wyszynie tegoż powiatu przechowuje nielegalnie posiadaną broń, organa policji państwowej przeprowadziły u niego rewizję. Na widok wkarczającej policji Sielski popełnił samobójstwo. Ponieważ śmiertelnego postrzelenia przez policjanta nie dało się jednak ukryć, władze usiłowały następnie uczynić z ziemianina osobę chorą psychicznie. Prokurator powoływał się przy tym na wyniki sekcji zwłok, podczas której w mózgu denata stwierdzono pewną ilość wodnistej cieczy i ubytek móżdżku.

            Nikt z decydentów nie poniósł konsekwencji, tymczasem pod koniec czerwca rozpoczęły się w Kaliszu dwa kilkudniowe procesy, w których chłopów i działaczy Stronnictwa Narodowego oskarżono o udaremnienie rewizji dworu w Wyszynie w dniu 14 lutego, o udział w związku zbrojnym i o udaremnienie oddziałom policji zatrzymania w dniu 17 lutego Sielskiego i korepetytora jego dzieci, a jednocześnie prelegenta SN, Mariana Kwiatkowskiego. Przesłuchanych zostało około 200 świadków. Wyszło na jaw siłowe wymuszanie zeznań w śledztwie, bicie kolbami itp. Nie przesłuchano posterunkowego Żychla, który zastrzelił Sielskiego. Pominięto zupełnie wątki prowokacji, które przewijały się w śledztwie (w wydarzeniach przed dworem brał udział, podający się za łącznika Stronnictwa Narodowego, policjant w cywilu, który podpuszczał chłopów do ataku na policję).

            W wielu zeznaniach oskarżonych wybrzmiewał ten sam ton: Nie szliśmy tam dla gwałtu, ani dla czynienia ataku tumultem. Szliśmy dla obrony człowieka bardzo dobrego ,za który stoi siła moralna całej wioski… (oskarżony Karwacki). Kochałem Sielskiego jako dobrego syna Ojczyzny i najlepszego opiekuna ludu, który ostatnim groszem dzielił się z biednym. Gdy się rozeszła wieść o zamiarze aresztowania ś.p. Sielskiego, pobiegliśmy gromadą, aby wywrzeć swoją obecnością wpływ na policję, żeby naszego ojca zostawiła w spokoju (oskarżony Płotecki).

            Wyroki zapadły szybko. Sąd surowo i ku przestrodze skazał w sumie ponad 70 osób (chłopów, agitatorów, prelegentów i działaczy lokalnych SN) na kary od 2 lat do 6 miesięcy więzienia. Endek Sielski został zatem pośrednio uznany winnym zamieszek „zagórowskich” i wystąpień przeciw porządkowi publicznemu i policji państwowej.

„Sielski, Sielski człowiek anielski” – mówili o nim jego współpracownicy i chłopi.

„Herszt bandy!” – wyraził się jeden z policjantów po zabójstwie.

Wersja sprokurowana na użytek sanacyjnej propagandy była prosta: endek-antysemita zorganizował antyrządową „rebelię” i podniósł rękę na policję. Zasłużył tym na infamię i wymazanie z pamięci.

            Wawrzyniec Sielski przetrwał dzisiaj jedynie w pamięci lokalnej, wyszyńskiej, rodzinnej. Wychowywał i formował na styku wsi i miast dwa pokolenia świadomych obywateli i działaczy narodowych, często późniejszych publicystów i społeczników, którzy dobrze sprawdzili się w czasie okupacji i stalinizmu, a później dawali zaczyn antykomunizmu dla następnych pokoleń. Wyrastał ponad partie i bieżące spory polityczne. Jego nadrzędne pobudki były etyczne i wynikały ze źródeł, na które sam wskazywał:

… zostałem wychowany w domu, gdzie religia katolicka, ojczyzna i polskość były pojęciami świętymi i w nas – dzieci – takie pojęcia wpajano od najmłodszych lat… Wyrobione i ustalone we mnie pojęcia których nikt i nic nie obali, że mam być dobrym Polakiem i że wolność ojczyzny to szczyt marzenia każdego Polaka („Gospodarstwo przemysłowe”).

Literatura przedmiotu:

●  W. Sielski, Gospodarstwo przemysłowe, Poznań 1928

●  S. Niebudek, Wyszyna, Warszawa 1936 (nakł. czasopisma „Sprawa Narodowa”)

●  Orędownik. Codzienne ilustrowane pismo narodowe i katolickie, 1936 nr 43, 147, 155.

●  J. Zendlewicz, Wawrzyniec Sielski, Konin 1994

●  A. Czubiński, Rozruchy antysanacyjne w powiecie konińskim w lutym 1936 r., „Rocznik Koniński” 13: 1999.

●  H. Lisiak, Narodowa Demokracja w Wielkopolsce w latach 1918-1939, Poznań 2006

●  J. Wiśniewski, Wspomnienia konińskiego adwokata, Konin 2013

●  R. Olejnik, Dlaczego Wawrzyniec Sielski zginął od policyjnej kuli? Konińskie wspomnienia. https://lajt.lm.pl/aktualnosci/informacja/99105/dlaczego_wawrzyniec_sielski_zginal_od_policyjnej_kuli/2 (19.04.2015)

●  G. Janiszewski, Zabić endeka! Mordercza konfrontacja sanacji z narodowcami, https://tygodnik.dorzeczy.pl/129917/zabic-endeka-mordercza-konfrontacja-sanacji-z-narodowcami.html (17.02.2020)

●  Krzysztof Zagozda, Wawrzyniec Sielski – Polak, endek, katolik, https://zagozda.neon24.pl/post/153250,wawrzyniec-sielski-polak-endek-katolik (21.02.2020)

●  Archiwum i wspomnienia wnuków Wawrzyńca Sielskiego, M. Sielska-Czaja i Andrzej Sielski

●  Rozmowa Bogusława Głowackiego z K .Smolińskim, przyjacielem Tadeusza Sielskiego, syna Wawrzyńca (jedynym żyjącym świadkiem wydarzeń z lutego 1936 w Wyszynie )

Bogusław Głowacki, Poznań