Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej

20 kwietnia – 102 lata temu przybyła do Polski „Błękitna Armia” gen. Józefa Hallera

4 czerwca 1917 r. prezydent Francji Raymond Poincare podpisał dekret o utworzeniu Armii Polskiej we Francji, którą od 4 października następnego roku dowodził generał Józef Haller. Wiosną 1919 r. armia te liczyła już 80 tysięcy doskonale uzbrojonych żołnierzy. Zaciągali się do niej Polacy służący w wojsku francuskim, polscy jeńcy wojenni z armii państw centralnych, a przede wszystkim, zgłaszający się na apel Ignacego Jana Paderewskiego, emigranci z USA i Kanady. Większość kadry oficerskiej stanowili Francuzi.

Do przewiezienia Błękitnej Armii z Francji użyto 383 pociągów. Jechały przez terytorium Niemiec, przez Głogów i Wschowę. Pociąg wiozący Kwaterę Główną gen. Hallera oraz żołnierzy 1 Dywizji Strzelców Polskich i eskadr lotniczych minął linię frontu polsko-niemieckiego w Niedzielę Wielkanocną i o godzinie 4 rano zatrzymał się na stacji Kąkolewo na zachód od Leszna, na pierwszej stacji będącej w rękach powstańców wielkopolskich.

„Tu opuściłem wagon i stanąłem na naszej starej polskiej ziemi. Łzy mimo woli do oczu mi napłynęły. Padłem na kolana i jak na relikwii świętej złożyłem pocałunek na tej polskiej ziemi. (..) Na dworcu w Kąkolewie, mimo zimna i nocnej jeszcze pory, powitał nas tłum rodaków Nieustannie rozlegały się gromkie okrzyki na cześć gen. Hallera i jego wojska. W imieniu 1500 mieszkańców Kąkolewa przemawiał p. Calbecki. Na dworcu oddaje nam honory oddział 6 Pułku Strzelców wojsk powstańczych. Zbliżają się do nas panie polskie z PCK. Podają Generałowi chleb i sól, oraz z powodu Wielkiej Nocy dzielą się jajkiem z nim i z nami” (sierżant Artur Leonard Waldo).

” Jeszcze Polska nie zginęła grała ciągle orkiestra dzielnych Poznańczyków na pierwszej stacji polskiej Kąkolewie. Dworzec wspaniale udekorowany sztandarami naszymi i koalicyjnymi ledwie widać kawałek dachu. […] Pociąg niestety nie długo bawił na tej przemiłej stacji. To przebudzenie zrobiło na nas gwałtowne wrażenie. Pociąg szedł dalej pomijając milczeniem mniejsze stacje, rozumie się wszystkie ozdobione. O siódmej godzinie rano w niedzielę wielkanocną przyjechaliśmy do Krotoszyna. Całe miasto na dworcu, nie wykluczając staruszków i małych dzieci. Ludzi opanował jakiś szał radości. W Krotoszynie czekały nas całe kosze święconego. Było nas przecie paruset, a święconego nie tylko nie zabrakło, ale nam jeszcze na drogę zapakowali. Francuzi nie mogli się napatrzeć […] Czekałem spokojnie, co będzie w Ostrowie. Bo nam już wczas rano zdradzili, że urzędowe przyjęcie Hallera ze strony Poznańskiego będzie w Ostrowie i że tam będzie nabożeństwo. Tak było. Tu oczekiwała przybycia Hallera Rada Naczelnika z Poznania, witając do wszelkiemi słowami uznania, nie zapominając wspomnieć o wartości dzielnicy poznańskiej. Po przywitaniu poszliśmy wszyscy przed dworzec, gdzie cichą mszę odprawił zacny ks. patron Adamski. Krótkie, węzłowate kazanie o zmartwychwstającej Polsce zrobiło na wszystkich doniosłe wrażenie” (ks. Ferdynand Machay).

W Ostrowie gen. Haller spotkał się ze wspomnianym ks. Stanisławem Adamskim i Adamem Poszwińskim – członkami Naczelnej Rady Ludowej, a także z głównodowodzącym armią wielkopolską – gen. Józefem Dowborem-Muśnickim i jego adiutantem – rtm. Władysławem Andersem.

Pociąg przez Łódź dotarł nocą do Warszawy. Tam, 21 kwietnia 1919 r., na Dworcu Warszawsko-Wiedeńskim odbyła się ceremonia powitania. Gen. Haller wspominał:

„Na dworcu kolejowym witał mnie imieniem Naczelnika Państwa i rządu minister spraw wewnętrznych Wojciechowski. Imieniem sejmu – marszałek Trąmpczyński, posłowie Korfanty, Grabski, ksiądz Lutosławski. Imieniem wojska – generałowie Durski i Leśniewski z dużą ilością generałów i oficerów. Szefowie misji wojskowych z najstarszym z nich gen. Henrysem. Po przejściu przed frontem kompanii honorowej witała mnie moja najdroższa żona Aleksandra i trzynastoletni syn Eryk, co było największą radością, oraz stryjeczny mój brat – gen. Stanisław Haller, szef polskiego Sztabu Generalnego”.

Tego samego dnia Piłsudski przesłał z Wilna do gen. Hallera depeszę: „Przyjemnie mi było w świeżo zdobytym Wilnie z zachodniego krańca Polski otrzymać od Generała depeszę o Jego przyjeździe do kraju. Proszę w moim imieniu wyrazić podwładnym Mu oficerom i żołnierzom moją radość z przybycia ich do Ojczyzny i pewność, że jak każdy prawy żołnierz polski, osłonią zwycięsko zagrożone granice kraju”.

W dniu 23 kwietnia 1919 r. odbył się przemarsz oddziałów Błękitnej Armii zakończony defiladą na placu Saskim, a już w maju ruszyły one na front ostatecznie rozbijając siły ukraińskie okupujące Wschodnią Małopolskę (zob. https://niepodlegla.tvp.pl/…/wjazd-blekitnej-armii-do…)