Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej

25 kwietnia – 83 lata temu zmarł Aleksander Świętochowski (1849-1938)

Pisarz, krytyk literacki, publicysta i filozof. Działacz społeczny i narodowy. Jeden z ojców polskiego pozytywizmu.

Urodził się w Stoczku Łukowskim na Podlasiu. Rok później jego rodzina przeniosła się do Kazimierza Dolnego i tam spędził dzieciństwo. Uczęszczał do szkół w Siedlcach i w Lublinie, gdzie ukończył gimnazjum gubernialne (1866). Studiował następnie w Szkole Głównej i na wydziale filologiczno-historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Doktorat („O powstaniu praw moralnych”) obronił w Lipsku w 1874 r.

Od początku studiów rozwijał działalność pisarską. Uprawiał twórczość dramaturgiczną i nowelistyczną. Publikował felietony, artykuły społeczno-polityczne i krytyczno-literackie w „Przeglądzie Tygodniowym”, w dzienniku „Nowiny”, a w latach 1881-1902 w założonym przez siebie tygodniku „Prawda” (posługiwał się zazwyczaj pseudonimem „Poseł Prawdy”)

Był współtwórcą i przywódcą Związku Postępowo-Demokratycznego oraz związanego z nim Towarzystwa Kultury Polskiej (1906–13). Wydawał i redagował jego prasowy organ – miesięcznik „Kultura Polska”, a następnie „Humanistę Polskiego” (1913-1915).

Należał do czołowych ideologów i przywódców pozytywizmu warszawskiego, którego główne założenia programowe wyłożył w manifeście „My i wy” (1871) oraz w cyklu artykułów „Praca u podstaw” (1873). Charyzmatyczny „postępowiec” miał opinię lewicującego liberała. Był przeciwnikiem postaw romantyczno-insurekcyjnych i gorącym rzecznikiem postępu, demokratyzacji społeczeństwa, rozwoju oświaty i kultury. Zwalczał konserwatyzm i klerykalizm, upominał się o prawa dla kobiet i Żydów, wierząc w powodzenie ich asymiliacji.

Od 1912 r. do śmierci mieszkał w Gołotczyźnie na południe od Ciechanowa. Współzałożył tam i utrzymywał dwie szkoły rolnicze: placówkę dla chłopców pod nazwą „Bratne” oraz „Fermę Praktyczną Gospodarstwa Domowego dla Dziewcząt”, w której poznał i zapłonął romantycznym uczuciem do młodszej od siebie o 53 lata uczennicy, Marii (poślubił ją w 1932 r., po śmieci żony, z którą od wielu lat żył w separacji).

W przededniu I wojny światowej, ku oburzeniu środowisk lewicowych, zbliżył się zdecydowanie do obozu narodowego. W 1913 r. opublikował w „Tygodniku Ilustrowanym” artykuł pt. „Żydo-Polska” opatrzony mottem z piątej księgi mojżeszowej: „I roztył się Izrael i wierzgał”. Stanął w nim wyraźnie po stronie „społeczeństwa polskiego, które odpowiedziało obroną […], gdy Żydzi urośli do olbrzymiej masy, gdy ogłosili się odrębnym narodem, gdy zaczęli upominać się o spółrzędność z nami praw do ziemi polskiej […] Naród woła, że chce być Polską, niczem innym, a więc i nie żydo-Polską”.

Reagował w ten sposób na nacjonalistyczną ofensywę syjonistów, bundystów i obcych Polsce Litwaków, żądających dla siebie pełnego równouprawnienia we wszystkich polskich instytucjach (także w założonym przez niego Towarzystwie Kultury Polskiej). „Nie jest możliwe — pisał — by polskie społeczeństwo, nim jeszcze zdołało ubezpieczyć swój dom, uczyniło go od razu gościnnym dworem, [aby] nie zdobywszy jeszcze prawa dla swego języka zgodziło się na hodowlę żargonu żydowskiego”. W tym samym roku na łamach „Humanisty Polskiego” z żalem pisał: „Strasznym, nawet niewiarygodnym rozczarowaniem była zdradziecka, bezczelna postawa Żydów […] Uczyniliśmy [dla nich] wszystko, co [mógł] najszlachetniejszy i najkulturalniejszy naród, pozbawiony samodzielności”.

W okresie XX-lecia publikował głównie w prasie endeckiej i antysanacyjnej („Myśl Narodowa”, „Prosto z mostu”, prasa Frontu Morges), zajadle atakowany przez środowiska lewicowe za rzekomą zdradę swych wcześniejszych ideałów. Komunistów traktował niezmiennie jako bolszewickich agentów „podpalających państwo polskie”.

Piszący z pozycji endeckich, Zdzisław Dębicki (1927) twierdził, że to nie Świętochowski dokonał ideowej wolty, lecz opanowany przez Żydów obóz polskiej lewicy, który przeszedł na pozycje antynarodowe i kosmopolityczne.

Ojciec polskiego pozytywizmu zmarł w Gołotczyźnie. Zgodnie z ostatnią wolą spoczął na cmentarzu w pobliskim Sońsku.