30 maja – 106 lat temu Ignacy Jan Paderewski wygłosił przemówienie na wielkim wiecu Polonii w Chicago (1915)

Paderewski przybył do Stanów Zjednoczonych 17 kwietniu 1915 r., tym razem nie w roli uwielbianego wirtuoza, lecz jako reprezentant, założonego z Henrykiem Sienkiewiczem w szwajcarskim Vevey, Komitetu Generalnego Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce (Polish Victims’ Relief Fund).

Pierwszym z jego wielkich wystąpień publicznych było przemówienie wygłoszone do rodaków 30 maja 1915 r. w Chicago u stóp konnego pomnika Tadeusza Kościuszki (do którego powstania walnie się przyczynił). Patriotyczna manifestacja w Humboldt Park zgromadziła około 150 tysięcy osób. Apelując o Dzień Pracy dla Polski (na 15 lipca 1915 r., w rocznicę bitwy pod Grunwaldem), ujawnił właściwy cel swojej misji: „Nie przyjechałem tutaj koncertować, przyjechałem przemówić do serc narodu amerykańskiego”. Odwołał się do polskich tradycji wolnościowych: „Żaden z narodów świata tak obfitej z krwi swojej daniny nie złożył na ołtarzu wolności jak nasz Naród Polski. Walczyliśmy tylko zrzucając jarzma ucisku, zrywając niewoli kajdany za naszą i waszą wolność”. W mesjanistycznym tonie zapowiadał: „Upadliśmy, ale jak Chrystus pod Krzyżem Swym upadł, z cierniową męczeństwa koroną na przeczystych skroniach, ażeby zmartwychwstać”. Na zakończenie padła deklaracja bezinteresownego służenia ojczyźnie: „A zatem żegnam was, bracia, żegnam siostry kochane! Żegnam, jako witałem, słowem miłości braterskiej i gorącej. Żegnam, i pokłon wam składam, nie jako wódz żaden, lecz jako sługa narodu wierny, pokłon serdeczny, uniżony: BOŚCIE POLACY!”

Przez kolejne trzy lata, wykorzystując ogromną popularność i autorytet, Paderewski odbywał podróże po całych USA. Dał ponad 140 charytatywnych koncertów, wygłosił ponad 340 przemówień na rzecz Polski. Po polsku i po angielsku mówił o jej historii i tradycjach, o demokracji, starszej od demokracji zachodnioeuropejskiej i obejmującej o wiele szersze warstwy społeczne niż na zachodzie Europy. Mówił też o polskiej literaturze, nauce i kulturze, oraz o roli Polski w obronie chrześcijaństwa. Na wiecach polonijnych i zgromadzeniach amerykańskich elit dzielił się swoją wizją Niepodległej. Dotarł z nią także do prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona i wielu prominentnych amerykańskich polityków. W miarę rozwoju sytuacji politycznej i wojennej, występując na koniec jako reprezentant Komitetu Narodowego Polskiego i delegat Romana Dmowskiego, wspierał program konkretnych działań, na czele ze zbrojnym udziałem Polonii amerykańskiej w wojnie przeciwko państwom centralnym.