Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej

8 czerwca – 51 lat temu zmarła Teresa Strzembosz (1930-1970)

Działaczka katolicka. Inicjatorka duszpasterstwa służby zdrowia i duszpasterstwa rodzin. Opiekunka samotnych matek i obrończyni życia dzieci nienarodzonych.

Była córką warszawskiego adwokata, siostrą-bliźniaczką profesorów Tomasza i Adama. W 1937 r. rozpoczęła naukę w prywatnej szkole im. Andrzeja Małkowskiego w Warszawie. W czasie powstania warszawskiego wraz z matką pielęgnowała rannych w szpitalu w Milanówku. Na początku 1945 r. wraz z rodziną zamieszkała w Krakowie, gdzie uczęszczała do gimnazjum, angażując się w pomoc Polakom przesiedlonym z Kresów. Od sierpnia 1946 r., gdy rodzina osiedliła się w Józefowie pod Warszawą, kontynuowała naukę w Samorządowym Gimnazjum i Liceum w Falenicy i tam w 1950 r. zdała maturę. W następnych latach, pragnąc zostać lekarzem, aż siedmiokrotnie ubiegała się o przyjęcie do Akademii Medycznej. Ze względu na pochodzenie i wyraziste poglądy – bezskutecznie. Po kolejnej nieudanej próbie została słuchaczem dwuletniej Szkoły Felczerskiej w Warszawie. W latach 1953-1957 pracowała w Otwocku na Oddziale Internistycznym Szpitala Powiatowego i w Pogotowiu Ratunkowym.

Od czasów gimnazjalnych inicjowała działania społeczne. Stopniowo działalność duszpasterska zaczęła wysuwać się w jej życiu na pierwszy plan. Przez rok studiowała w Instytucie Katolickim na Wydziale Kultury Chrześcijańskiej we Wrocławiu. Przy józefowskiej parafii powołała Akcję Charytatywną i Krucjatę Eucharystyczną, organizowała konferencje i katechizowała dzieci. Szczególną opieką otoczyła kobiety, których losy zaprowadziły na drogę nierządu. W 1956 r. zorganizowała w Warszawie konferencję, na której wystąpiła z referatem „Deprawacja dziewcząt – prostytucja”.

Gdy Sejm PRL w kwietniu 1956 r. przegłosował ustawę legalizującą przerywanie ciąży, zaangażowała się w ratowanie życia dzieci zagrożonych aborcją i krzewienia wiedzy o naturalnym planowaniu rodziny. Po odwilży gomułkowskiej, w grudniu t. r., zainicjowała duszpasterstwo służby zdrowia organizując jej ogólnopolską pielgrzymkę na Jasną Górę, gdzie prymas Stefan Wyszyński wygłosił swe pierwsze kazanie po wyjściu z internowania.

Od tego czasu blisko z prymasem współpracowała i korzystała z jego wsparcia. Niebawem w stolicy, w Laskach, Izabelinie i Otwocku, a potem na stałe w Częstochowie, organizowała zamknięte rekolekcje dla lekarzy, położnych i pielęgniarek.

Gdy w 1957 r. przy Episkopacie Polski została powołana Komisja Duszpasterstwa Lecznictwa, Teresa Strzembosz skoncentrowała uwagę na niesieniu pomocy dla przewlekle chorych oraz na poradnictwie rodzinnym w zakresie odpowiedzialnego rodzicielstwa (sama nigdy nie założyła rodziny). Jako przewodnicząca Sekcji Pielęgniarek przy warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej, organizowała domową opiekę nad obłożnie i nieuleczalnie chorymi. Od 1962 r. u pallotynów w Otwocku, a później u orionistów w Łaźniewie urządzała dla nich wyjazdowe rekolekcje.

W czerwcu 1958 r. zorganizowała pierwszy Dom Samotnej Matki w Chylicach koło Piaseczna, który nosi obecnie jej imię. Wiele zgromadzeń zakonnych uruchomiło później podobne placówki.

W ramach Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w 1959 r. utworzyła w stolicy Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy, którego została kierownikiem. Wkrótce doprowadziła do powstania podobnych ośrodków w Białymstoku, Bydgoszczy, Gliwicach, Katowicach, Krakowie i we Wrocławiu.

W latach 1959-1961 pracowała w warszawskiej Spółdzielni Pracy „Ognisko”, zawiązanej przez lekarzy – obrońców życia nienarodzonych.

Dzięki zrozumieniu i wsparciu prymasa Wyszyńskiego społeczne inicjatywy zostały uwieńczone w 1964 r. powołaniem przy Episkopacie Polski Komisji Duszpasterstwa Rodzin.

Do 1970 r. powstała sieć 800 poradni rodzinnych, zatrudniających ponad 3500 doradców. Oprócz prac organizatorskich Teresa Strzembosz pełniła w nich funkcję krajowej instruktorki poradnictwa dotyczącego naturalnej regulacji poczęć.

Zmarła w Warszawie wskutek choroby nowotworowej. Została pochowana w grobowcu rodzinnym na Cmentarzu Powązkowskim (kw. 261-6-18/19).

W jednym z listów napisała: „To takie wielkie szczęście – możność służenia człowiekowi – a właściwie Bogu w ludziach”.