29 czerwca – 80 lat temu zmarł Ignacy Jan Paderewski (1860-1941)

Po wybuchu drugiej wojny światowej Paderewski po raz kolejny zaangażował się w działalność polityczną i organizację pomocy dla napadniętej Polski. Apelował o nią w memoriałach wysyłanych politykom i w audycjach radiowych kierowanych do Amerykanów, Brytyjczyków i Francuzów. Jego szwajcarska siedziba w Riond-Bosson koło Morges stała się ważnym ośrodkiem działalności polskiej emigracji politycznej.

Gorąco popierając rząd gen. Władysława Sikorskiego, 23 stycznia 1940 r. w Paryżu wziął udział w inauguracyjnym posiedzeniu Rady Narodowej Rzeczpospolitej (namiastki emigracyjnego parlamentu) i został wybrany jej przewodniczącym.

23 września opuścił Morges, aby przez Hiszpanię i Portugalię wyruszyć do Stanów Zjednoczonych i bezpośrednio zabiegać o wsparcie dla ofiar wojny i dla polskiej armii. W radiowym przemówieniu, wygłoszonym tuż przed opuszczeniem Szwajcarii, tłumaczył: „Poświęciłem życie dla swojej Ojczyzny. Służyłem jej z całego serca i ze wszystkich sił moich, a wiecie, jak bardzo jest ona teraz nieszczęśliwa i jak cierpi. To ona wezwała mnie do służby. W takich okolicznościach nie liczy się ani wiek, ani stan zdrowia, ani ryzyko ciężkiej i długiej podróży”.

Przypłynął do Nowego Jorku 6 listopada i zatrzymał się w hotelu Gotham, z którego przed końcem roku przeprowadził się do położonego na Manhattanie przy Central Parku hotelu Buckingham (obecnie hotel Queen), który nazywał „ostoją ciszy i spokoju”. Wraz ze swoimi współpracownikami zajął całe piętro hotelu.

Jak ćwierć wieku wcześniej, rozpoczął intensywną kampanię. Występował w radio, udzielał wywiadów, publikował artykuły, pisał memoriały, przemawiał na wiecach i spotykał się z politykami rozmaitych szczebli. Zwracając się do Amerykanów i Polonii, przedstawiał skalę zniszczeń i dramatyczną sytuację kraju pod dwiema okupacjami. 8 grudnia starał się przekonać Amerykanów, by pospieszyli ze wsparciem dla Brytyjczyków. Podczas audiencji u prezydenta Roosevelta prosił ponadto o interwencję w sprawie Polaków pozostających we Francji pod rządami Vichy. Pod koniec roku rozgłośnia NBC nadała na żywo jego ostatni koncert, którego słuchało 50 mln ludzi. W lutym 1941 r. w Stanach Zjednoczonych odbyły się uroczyste obchody 50-lecia jego działalności artystycznej.

Czasami, gdy siły odmawiały mu posłuszeństwa, delegował na spotkania swego sekretarza Sylwina Strakacza. Aby je podbudować, wyjechał w lutym do Palm Springs w Kaliforni, gdzie nadal przyjmował dziesiątki dziennikarzy, artystów i polityków (m.in. Władysława Sikorskiego i Stanisława Mikołajczyka). W maju powrócił do Nowego Jorku, a miesiąc później, 22 czerwca, po raz ostatni przemówił publicznie na Zjeździe Weteranów Armii Polskiej w USA w Oak Ridge (New Jersey). W dotkliwym upale, gasząc pragnienie coca-colą, mocno się przeziębił. Pięć dni później przeziębienie przekształciło się w zapalenie płuc. Wielki Polak zmarł w hotelu Buckingham w niedzielę 29 czerwca o godzinie 11.00.

Następnego dnia premier Rządu RP na uchodźstwie i Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski wydał rozkaz odczytania przed frontem wszystkich oddziałów wiadomości o śmierci jednego z największych duchów przewodnich narodu polskiego.

Ciało Paderewskiego wystawione w hotelowym hallu odwiedziły tłumy nowojorczyków, którzy ustawiali się w kolejce ciągnącej się wzdłuż 57 Ulicy aż do Piątej Alei. 3 lipca w nowojorskiej katedrze św. Patryka została odprawiona msza żałobna celebrowana przez abpa Spellmanna. Za sprawą prezydenta Roosevelta uroczystościom pogrzebowym odbywającym się w dniu 5 lipca nadano charakter państwowy. Pogrzeb zgromadził nieprzebrane tłumy. W kondukcie szła piechota i kawaleria Stanów Zjednoczonych, piechota morska i marynarze. Szli weterani wojsk polskich i liczne organizacje polonijne. Okryta polskim sztandarem trumna jechała na lawecie zaprzężonej w osiem koni do dworca Pennsylwania, a następnie do Ambasady Polskiej w Waszyngtonie. Ignacy Jan Paderewski został pochowany z najwyższymi honorami wojskowymi w rotundzie bohaterów na Narodowym Cmentarzu w Arlington w pobliżu Waszyngtonu.

Zmarły przekazał swej siostrze, Antoninie Wilkońskiej, ostatnią wolę, aby jego ciało wróciło do niepodległej Polski (przypominała o tym w Arlington tablica ufundowana i odsłonięta przez prezydent Johna F. Kennedy’ego 9 maja 1963 r.), serce zaś aby pozostało w Ameryce.

Życzenie spełniło się dopiero 29 czerwca 1992 r. Rozważany był początkowo pochówek na Wawelu, jednak ostatecznie skorzystano z propozycji Jerzego Waldorffa, aby Wielki Polak spoczął w krypcie archikatedry św. Jana w Warszawie, tuż obok Henryka Sienkiewicza, z którym się przyjaźnił i dla Polski współpracował.

Serce, po licznych perypetiach, w 1986 r. znalazło godne miejsce w Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown (Pensylwania).