Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej

20 lipca – 82 lata temu z więzienia na Pawiaku został zwolniony Wojciech Korfanty (1939)

W dwudziestoleciu międzywojennym Wojciech Korfanty stał się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci życia publicznego. Był zarówno bohaterem apologii, jak i paszkwilów. W sejmie kierował początkowo największym klubem Związku Ludowo-Narodowego. Później stał na czele partii chadeckich. W lipcu 1922 r. mimo poparcia większości sejmowej nie został premierem, ponieważ Piłsudski zagroził podaniem się do dymisji w przypadku powierzenia mu przez Sejm formowania gabinetu.

Poza działalnością parlamentarną poświęcił się wówczas działalności biznesowej. Stał się właścicielem nieruchomości w Katowicach i w Zakopanem. Zasiadał w licznych radach nadzorczych polonizowanego przemysłu na Śląsku, a przede wszystkim inwestował na rynku prasowym. W 1924 r. za 100 tysięcy dolarów odkupił od Ignacego Jana Paderewskiego gazetę „Rzeczpospolita” wraz z drukarnią. Jesienią t.r. rozpoczął wydawanie własnego czasopisma „Polonia”, później także innych tytułów, które po zamachu majowym, stały się trybuną krytyki sanacji.

Zemsta była bezwzględna. Gdy we wrześniu 1926 r. wojewodą śląskim został Michał Grażyński, mający z nim osobiste porachunki z czasów III powstania, rozpoczęła się zmasowana kampania dyfamacyjna. Pisano o Korfantym jako „jurgieltniku niemieckim” i zarzucano łapownictwo. Służby kontroli skarbowej II RP zarekwirowały większą cześć majątku koncernu „Polonii” i naliczyły ponad pół miliona złotych podatku.

W końcu września 1930 r., po rozwiązaniu Sejmu Śląskiego, Korfanty utracił immunitet i pod zarzutami kryminalnymi (powątpiewali w nie nawet prokuratorzy) trafił do Twierdzy Brzeskiej, gdzie był fizycznie i psychicznie torturowany. Gdy krótko przed Bożym Narodzeniem zwolniono go z więzienia ważył o 25 kg mniej.

Kolejny zmasowany atak na krytyka sanacji nastąpił po śmierci Naczelnika Państwa. W 1935 r. wojewoda uprzykrzał mu życie egzekucjami i straszył Berezą. W ramach drobnych represji w maju t.r. zostało mu nawet odebrane honorowe obywatelstwo Zakopanego.

W poczuciu osobistego zagrożenia przez zieloną granicę udał się Korfanty na emigrację i zamieszkał w Pradze przy ulicy Neridova 13, gdzie spędził blisko 4 lata. Politycznie nie próżnował. W 1936 r. przystąpił do antysanacyjnego Frontu Morges, założonego przez Ignacego Paderewskiego, gen. Władysława Sikorskiego i gen. Józefa Hallera. W roku następnym założył Stronnictwo Pracy i stanął na jego czele. W 1938 r. czynił starania o przyjazd do Katowic na pogrzeb swego syna Witolda, lecz premier Sławoj Składkowski odmówił wydania listu żelaznego.

Gdy w marcu 1939 r. do Pragi wkroczyli Niemcy, Korfanty ewakuował się do Paryża, lecz wkrótce, przeczuwając zbliżającą się wojnę, podjął decyzję o powrocie do ojczyzny.

28 kwietnia na francuskim paszporcie na nazwisko Alberta Martina, przez Kopenhagę i Gdynię dotarł do Katowic. Dzień po powrocie został aresztowany i przewieziony do warszawskiego więzienia na Pawiaku. Spędził tam 82 dni coraz bardziej zapadając na zdrowiu. 20 lipca odzyskał wolność i w stanie krytycznym trafił do szpitala św. Józefa u zbiegu ulic Emilii Plater i Hożej. Lekarze zdiagnozowali uszkodzenia wątroby i odmę opłucnej. Zmarł 17 sierpnia, 6 dni po operacji w wieku 66 lat.

W wydrukowanym na łamach „Polonii” testamencie napisał: „Wypowiadam gorącą prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski, by nie ustawał w pracy i poświęceniu, aby z Polski zrobić taką Polskę, jaka jest godna naszych marzeń, Polskę wielką, mocarstwową, Polskę katolicką, praworządną, zawsze sprawiedliwą”.

Pogrzeb 20 sierpnia 1939 r. na cmentarzu w Katowicach był wielką manifestacją polskości. Na uroczystościach zabrakło Michała Grażyńskiego i urzędników. Wojewoda zabronił im brania udziału w pogrzebie pod groźbą zwolnienia z pracy.