Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej

„Igrzyska Olimpijskie jako współczesna wojna sportowa”. Ryszard Czarnecki. Obowiązki polskie.

Sport, zwłaszcza we współczesnych czasach, jest częścią narodowej tożsamości, narodowej ekspresji i emocji. W XXI wieku wojen nie brakuje, ale przecież jest ich nieporównanie mniej niż w wiekach ubiegłych. Sport zatem pełni rolę platformy pokojowej rywalizacji międzynarodowej. Jedni wygrywają, drudzy przegrywają, ale trup się już nie ściele, a przynajmniej nie ściele się gęsto.

Organizowane co cztery lata, a w zasadzie co dwa ,bo naprzemiennie, letnie i zimowe IO, są klasycznym przykładem ostrej rywalizacji międzynarodowej. Tyle, że  sportowe uniformy, stroje, kostiumy, zastąpiły żołnierskie mundury.  Rywalizacja jest totalna i powszechna. Komunistyczne Chiny do ostatniego dnia Igrzysk XXXII Olimpiady walczyły z Ameryką o pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej IO. Pekin prowadził od pierwszego dnia i dosłownie w ostatnim dniu olimpijskiego współzawodnictwa Stany Zjednoczone zdobyły swój 39 złoty medal i rzutem na taśmę (używając pojęcia rodem z lekkiej atletyki, choć dawno już nie ma taśmy na mecie, a o miejscach rozstrzyga fotokomórka) wyprzedziły ChRL mające 38 złotych medali. Japonia zrealizowała swój cel i w tejże klasyfikacji medalowej uplasowała się na podium, na trzecim miejscu, nieco w cieniu rywalizacji amerykańsko-chińskiej. Ale przecież ta namiętna rywalizacja rozgrywana była z udziałem wszystkich krajów. I tak Wielka Brytania skutecznie biła się o to, aby być pierwszą w Europie, finalnie wygrywając o dwa złote medale z Rosją (22 „złota” do 20). Z kolei szał radości zapanował w Holandii, przepraszam, od 1 stycznia 2020 roku to już oficjalnie Królestwo Niderlandów, które sensacyjnie i pierwszy raz wygrało rywalizację wewnątrz Unii Europejskiej, minimalnie wyprzedzając faworytów, Francję, Niemcy oraz niespodziewanie dobrze spisujące się Włochy. Skądinąd po raz pierwszy o pierwszych czterech miejscach w olimpijskiej tabeli wśród państw członków – UE (odpowiednio od siódmego do dziesiątego miejsca w generalnej klasyfikacji)  zdecydowały bynajmniej nie medale złote – bo w Hadze, Paryżu, Berlinie i Rzymie cieszono się z odegrania identycznej liczby dziesięciu hymnów narodowych dla zwycięzcy danej konkurencji – lecz medale srebrne i brązowe. I tak Holandia, zdobyła siódme miejsce w klasyfikacji światowej i pierwsze w unijnej, tylko dzięki temu, że mając identyczną liczbę medali złotych (10)  i srebrnych (12 ), jak Francja, miała o trzy medale brązowe więcej: 14 do 11(!).

Niemcy sensacyjnie straciły prymat w Unii Europejskiej, bo choć miały tyle samo złotych medali, co  Niderlandy i Republika Francuska miały o raptem jeden jedyny medal srebrny mniej (12 do 11).  Ale tez zachwyceni swoimi występami i aż dziesiątka złotych medali Włochy z drugiej strony smuciły się, ze choć miały, uwaga, najwięcej medali ze wszystkich państw członkowskich UE, bo 40 przy 37 medalach Niemiec, 36 Holandii i 33 Francji, przegrały rywalizację z tymi krajami, mając jedynie o jeden medal srebrny mniej niż Niemcy i o dwa mniej niż Holendrzy i Francuzi. Uwaga dla laików: o miejscu w klasyfikacji medalowej IO decyduje nie liczba wszystkich medali, tylko liczba medali złotych.

Jak wypadła Polska? Jako fan sportu cieszę się, że obecny rząd przeznacza znaczące środki na sport wyczynowy i młodzieżowy. Bez tego drugiego, często  lekceważonego nie będzie szans za kilka lat czy dekadę na wyczyn na najwyższym poziomie. Efekt tego przechodzi najśmielsze oczekiwania. Poprzednie letnie IO w Rio de Janeiro, do których przygotowania toczyły się przez szereg lat rządów PO-PSL, choć już same igrzyska odbyły się w „erze PiS”, przyniosły nam bardzo odległe, bo 33. miejsce w klasyfikacji generalnej. Teraz nastąpił awans o 16 miejsc – Biało-Czerwoni wylądowali ostatecznie na 17. miejscu klasyfikacji medalowej. Gdy chodzi o Europę, byliśmy na miejscu ósmym, ustępując tradycyjne Wielkiej Brytanii (pierwsze miejsce w klasyfikacji), Rosji (2), Francji (4), Niemcom (5), Włochom (6) oraz niespodziewanie raczej Holandii (3) oraz niestety, ale to już tradycja, cztery razy od nas mniej licznym Węgrom (7). Akurat z bitnymi Madziarami przegrywamy, niestety, systematycznie na niemal każdych igrzyskach. Na ostatnie dziesięć IO (nie liczę tych w Los Angeles w 1984 roku, na których nie było – decyzją Moskwy – ani nas, ani ich ) tylko jeden jedyny raz byliśmy od nich lepsi w klasyfikacji medalowej. Nasi bratankowie skupiają się po prostu na kilku najbardziej medalodajnych dyscyplinach, które śrubują ich pozycję w klasyfikacji. W przypadku Węgier są to: pływanie, kajakarstwo i zapasy.

I tu dochodzimy do czegoś, co jest wyraźną rysą na tym  pięknym sportowym biało-czerwonym szkle. Rzecz w tym, że z igrzysk na igrzyska spada liczba dyscyplin, w których Polska ma przedstawicieli na podium. Podczas IO w Chinach w 2008 roku zdobyliśmy medale w ośmiu dyscyplinach, cztery lata później, w Anglii już tylko w siedmiu, po kolejnych czterech latach ,w Brazylii – znowu mniej, bo w sześciu. Tymczasem w Japonii już jedynie w pięciu!         

Fenomenalnie spisali się lekkoatleci, którzy byli wśród czterech państw, które zdominowały tę dyscyplinę, obok USA, Kenii i Italii. Nasz medalowy uzysk wyniósł tutaj aż dziewięć krążków.  Pozostałych pięć  to dzieło kajakarstwa (dwa) oraz innych sportów wodnych, jak wioślarstwo i żeglarstwo (po jednym), a także zapasów (też jeden). Ciesząc się z tych czterech „Mazurków Dąbrowskiego” oraz pięciu srebrnych i pięciu brązowych medali przypomnę, że już za pół roku (sic!) kolejne igrzyska. Tym razem zimowe, w Chinach…