18 września – 77 lat temu zmarł Stanisław Pieńkowski (1872-1944)

Pisarz i poeta. Krytyk literacki, teatralny i artystyczny. Działacz narodowy.

Był synem zawiadowcy stacji kolejowej w Siedlcach. Został wyrzucony z miejscowego gimnazjum za działalność patriotyczną. W rządowym gimnazjum w Warszawie, gdzie kontynuował naukę, skonfliktował się z księdzem katechetą i porzucił szkołę, uzupełniając edukację w rodzinnym domu.

Wziął udział w studenckiej manifestacji (kilińszczyźnie), zorganizowanej w rocznicę insurekcji warszawskiej 17 kwietnia 1894 r. przez Ligę Narodową, po której został aresztowany, a rok później zmuszony do opuszczenia zaboru rosyjskiego.

Zamieszkał wówczas w Krakowie i oddał się pracy literackiej. Od 1896 r. swoje młodopolskie, dekadenckie wiersze publikował w „Życiu” Stanisława Przybyszewskiego. Współpracował z „Krytyką” i warszawskim „Głosem”. Oprócz wierszy publikował recenzje i przekłady. Był jednym z pierwszych tłumaczy dzieł Paula Verlaine’a i Friedricha Nietzschego („Tak mówił Zaratustra”, 1901). Zajmował się krytyką literacką, interesował się malarstwem i architekturą, a także kulturą i filozofią hinduską (przekładał hymny Rigwedy).

Podczas pierwszej wojny światowej znalazł się w Kijowie, gdzie w latach 1917-1918 współpracował z teatrem „Studyo” Stanisławy Wysockiej.

Skłaniał się początkowo najpierw ku socjalizmowi, na początku XX w. stał się jednak zadeklarowanym nacjonalistą i pozostał wierny tej opcji do końca swego życia.

Gdy w 1918 r. powrócił do Warszawy, zaczął pisać recenzje teatralne i komentować życie artystyczne w prasie endeckiej. Stale współpracował z „Gazetą Warszawską”, „Gazetą Poranną”, „Myślą Narodową” i „Rzeczpospolitą”. W 1920 r. krytykował „soborytów” t.j. obrońców przed zburzeniem „obcego potwora” – soboru św. Aleksandra Newskiego na Placu Saskim. Słynąc z ostrego języka, stał się postrachem ludzi teatru i literatury. Upominał się o sztukę oryginalną i narodową. Ze szczególną zajadłością zwalczał udział Żydów w życiu kulturalnym i gospodarczym Polski. Pisywał antysemickie paszkwile i pamflety. Prowokował i atakował brutalnie Skamandrytów, którzy często mu się rewanżowali. Kilkukrotnie procesował się i był policzkowany przez adresatów swoich artykułów.

W odróżnieniu do większości działaczy formacji narodowych, nie krył swego sceptycyzmu wobec chrześcijaństwa i pozytywnej roli Kościoła i zalecał sięganie do źródeł ducha aryjskiego – do świętych ksiąg i filozofii wedyjskiej.

Zmarł 18 września 1944 r. w Częstochowie.