1 października – 102 lat temu urodził się bł. Edward Kaźmierski (1919-1942)

Męczennik II wojny światowej, żołnierz Narodowej Organizacji Bojowej, jeden z piątki błogosławionych wychowanków salezjańskich z Poznania.

Urodził się w Poznaniu. Po śmierci ojca przerywał naukę w Publicznej Szkole Wydziałowej i pracował jako „chłopiec na posyłki” w sklepie dekoracyjnym, w zakładzie fotograficznym i w warsztacie samochodowym. Jednocześnie aktywnie uczestniczył w zajęciach Salezjańskiego Oratorium przy ul. Wronieckiej 9, występował w oratoryjnych przedstawieniach teatralnych, grał na fortepianie i skrzypcach, komponował i śpiewał w chórze. Został prezesem Towarzystwa św. Jana Bosko. Wyznawał idee narodowe, brał udział w antyniemieckich manifestacjach.

We wrześniu 1939 r. zgłosił się na ochotnika do wojska, lecz ze względu na szybką klęskę nie został do niego wcielony. Związał się następnie z – utworzoną w oparciu o wielkopolskie struktury Stronnictwa Narodowego – konspiracyjną Narodową Organizacją Bojową, w której posługiwał się pseudonimem “Orkan” (NOB była podporządkowana Narodowej Organizacji Wojskowej). Wraz z przyjaciółmi z salezjańskiego oratorium zajmował się przede wszystkim akcjami wywiadowczymi i kolportażem podziemnej “Polski Narodowej”.

Został aresztowany przez Gestapo 23 września 1940 r. Zatrzymania były elementem szerszej operacji służb bezpieczeństwa Rzeszy, w wyniku której rozbito całą strukturę NOB i aresztowano ok. 300 członków tej organizacji.

Oskarżony o zdradę Trzeciej Rzeszy (!) wraz z czterema wychowankami salezjańskiego oratorium, po brutalnych przesłuchaniach w poznańskim Domu Żołnierza, trafiał kolejno do obozu w poznańskim Forcie VII a następnie do więzienia przy ulicy Młyńskiej. 16 listopada 1940 r. przewieziono go do Wronek, a w kwietniu 1941 r. do podberlińskiego aresztu sądowego w Spandau. W maju 1942 r. został przeniesiony do więzienia w Zwickau w Saksoni i skierowany do morderczej pracy.

Pomimo ciężkiego śledztwa, nie tracił pogody ducha i głębokiej wiary (emanowali nią wszyscy wychowankowie salezjańskiego oratorium ), nawet wówczas, gdy 31 lipca usłyszał wyrok śmierci. Przewieziony do Drezna, wieczorem 24 sierpnia zostali stracony na gilotynie wraz z czterema towarzyszami. Pozwolono im napisać pożegnalne listy do domu, które były niemal jednobrzmiące: „Do zobaczenia w niebie”.

Ostatnim życzeniem skazańców było pragnienie spoglądania na krzyż podczas egzekucji. Zadbał o to więzienny kapelan z zakonu oblatów, o. Franz Bänsch. To właśnie o. Bänsch był pierwszym orędownikiem świętości „poznańskiej piątki”, którą papież Jan Paweł II potwierdził aktem beatyfikacyjnym z 13 czerwca 1999 r.

Błogosławieni oratorianie – męczennicy zostali pochowani na Nowym Cmentarzu Katolickim w Dreźnie.