Irena Iłłakowicz, polska agentka II wojny światowej – Audycja „Dziedzictwo i Pamięć”

W cyklu audycji „Dziedzictwo i pamięć” realizowanego przez Jedynkę, Program Pierwszy Polskiego Radia, dyrektor IDMN prof. Jan Żaryn opowiada o kolejach losu Ireny Iłłakowicz, jednej z najlepszych agentek wywiadu antyniemieckiego i antykomunistycznego podczas II wojny światowej.

Brawurowa biografia
W 1906 r. w Berlinie urodziła się Irena Iłłakowicz z d. Morzycka. Pochodziła z ziemiańskiej rodziny o kujawskich korzeniach. Była zapaloną alpinistką. Władze szwajcarskie odznaczyły ją za odwagę, gdy ryzykując życie, wydobyła z wąskiej szczeliny zwłoki swego towarzysza. Poliglotka, znała sześć języków obcych. Studiowała nauki humanistyczne na Uniwersytecie Grenoble, gdzie poznała swojego przyszłego męża – księcia Kurdystanu Aziza Zangenaha. Po ślubie w paryskim meczecie wyprowadziła się do Persji, tam jednak ze względu na różnice obyczajowe nie do pogodzenia, spędziła tylko dwa lata. Przy pomocy męża, na motocyklu, uciekała do Teheranu, a następnie powróciła do kraju.

„Barbara Zawisza”

– Według naszej wiedzy jej misje do Berlina przede wszystkim dotyczyły szlaków komunikacyjnych. Miała przywozić raporty dotyczące komunikacji wojska, niemieckich transportów. Także informacje dotyczące tego rozpoznania wojskowo-gospodarczego – powiedział dyrektor IDMN, prof. Jan Żaryn w audycji Polskiego Radia.

W krąg środowiska ONR wprowadził Irenę jeszcze w międzywojniu jej drugi mąż – Jerzy Iłłakowicz. W październiku 1939 r. włączyła się w działania konspiracyjne w ramach Związku Jaszczurczego pod pseudonimem „Barbara Zawisza”, jako agentka wywiadu antyniemieckiego podcentrali „Z”. Prof. Jan Żaryn zauważa, że tak dobre wypełnianie przez nią roli agentki możliwe było dzięki umiejętnościom językowym, ponadczasowej urodzie, ale także dzięki brawurze, która sprawiała, że natychmiast wszyscy byli nią zauroczeni. Jej główne zadania dotyczyły rozpoznania wojskowo-gospodarczego. O powodach późniejszego aresztowania Ireny nie wiemy zbyt wiele, choć prawdopodobnie związane były z rozpracowaniem siatki ZJ przez niemiecki kontrwywiad.

Dwa równolegle życiorysy
W 1942 r. Irena Iłłakowicz trafiła na Pawiak i została poddana przesłuchaniom. Nie zażyła trucizny pewna, że nikogo nie wyda. Przekupiony strażnik miał umieścić ją w transporcie do Majdanka, skąd odbili ją działacze NSZ. Następnie wróciła do struktur konspiracyjnych, tym razem jako agentka wywiadu antykomunistycznego. Źródłem drugiego równoległego życiorysu, jest meldunek agentki AK, także przebywającej na Pawiaku. Iłłakowiczowa miała przeprowadzić wywiadowczą grę z antyhitlerowskim żołnierzem, deklarując współpracę z Gestapo na poziomie antykomunistycznym, w zamian za brak inwigilacji i uwolnienie współtowarzyszy. Jej odbicie z Majdanka miało się odbyć za wiedzą Niemców. Prof. Jan Żaryn zauważa jednak, że obie te wersje być może wcale się ze sobą nie kłócą.

– Nie wiem, czy to jest wersja obciążająca Irenę, bo dla NSZ zarówno Niemcy, jak i Sowieci i komuniści byli takimi samymi wrogami. Nie rzucałbym od razu kamieniami. Natomiast wiedza nasza pochodzi tylko i wyłącznie z jednego źródła – wyjaśniał prof. Jan Żaryn w audycji Polskiego Radia.

Historia wciąż odkrywana
Kwestia śmierci Ireny Iłłakowicz także pozostaje zagadkowa. Zastrzelona została w 1943 r., sprawca i zleceniodawcy są nieznani. Prof. Jan Żaryn liczy jednak na to, że nowe fakty z jej życiorysu przyniosą dokumenty pozyskiwane przez IDMN od osób prywatnych, przede wszystkim członków rodziny. Do korzystania z nich zachęca także wszystkich polskich historyków, gdyż stanowią one nowy fragment wiedzy o naszych dziejach.

Zachęcamy do wysłuchania całości audycji „Dziedzictwo i pamięć” na stronie internetowej Polskiego Radia.