„Polska u trumny Dmowskiego”. 83. rocznica śmierci i uroczystości pogrzebowych Romana Dmowskiego

2 stycznia 1939 r. w Drozdowie, zmarł patron naszego Instytutu – Roman Dmowski. W uroczystościach pogrzebowych, odbywających się 7 stycznia 1939 r. w Warszawie, wzięło udział ponad 200 tys. osób.

Roman Dmowski (1864 – 1939) należał do najwybitniejszych Polaków, bo pozostawił nam w pamięci bezcenne dary. Jako autor fundamentalnej pracy „Polityka polska i odbudowanie państwa polskiego”, słusznie został zaliczony przez prof. Władysława Konopczyńskiego, do największych pisarzy politycznych wszechczasów, obok ks. Piotra Skargi, czy ks. Stanisława Konarskiego. Wiedział jak prowadzić politykę polską zgodnie z zasadami moralnymi, a jednocześnie z naszymi żywotnymi interesami – byśmy byli i wielcy i suwerenni, odporni na wrogów. Uczył tej sztuki własnym przykładem podczas I wojny światowej i w trakcie konferencji wersalskiej. Jako wychowawca narodu nie był zwolennikiem rządów silnej ręki; uważał, że Polacy sami powinni uczyć się polskości, być zdolni do dźwigania zbiorowych obowiązków. Pisząc „Myśli nowoczesnego Polaka” i organizując Ligę Narodową, wszechpolską i wszechstanową organizację, zaprosił tysiące Polaków pochodzących ze wszystkich warstw społecznych do walki o niepodległą Ojczyznę. Stał się dzięki temu autorytetem dla kolejnych pokoleń Polaków, którzy jako ludzie wewnętrznie wolni stali się dla Narodu najcenniejsi. Uczył patriotyzmu dojrzałego, sam dając najlepszy przykład. Niczego od Ojczyzny nie oczekiwał, niczego nie dostał, a oddał jej wszystkie zdolności. Jako ideolog nigdy nie zszedł z drogi wyznaczonej Polakom przez tradycję chrześcijańską; pisał, w pracy „Kościół Naród Państwo”, że katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, ale jej najgłębszym sensem.
Zmarł 2 stycznia 1939 r. w Drozdowie, w majątku swych przyjaciół – Lutosławskich i Niklewiczów. W drodze z Łomży do Warszawy, tysiące mieszkańców miast i miasteczek wyległo na perony by towarzyszyć Panu Romanowi w jego ostatniej drodze do stolicy. Z dworca kolejowego przez jego warszawską Pragę, gdzie się urodził, trumna dotarła do katedry św. Jana, by z kolei tam warszawiacy jak i przyjezdni mogli oddać mu należy honor. Dnia 7 stycznia 1939 r. odbył się pogrzeb Pana Romana. W koncelebrze uczestniczyli biskupi i liczni kapłani, a mowę żałobną poprowadził jego przyjaciel i spowiednik, proboszcz kościoła Najświętszego Zbawiciela w Warszawie, ks. Marceli Nowakowski. Ponad 200 tysięczny tłum wiernych przeszedł przez most Kierbedzia, by towarzyszyć Panu Romanowie w jego ostatniej drodze – na ubogi cmentarz Bródnowski. Jego pogrzeb stał największą manifestacją patriotyczną tego czasu. W tłumie można było odnaleźć wszystkich jego przyjaciół, działaczy Stronnictwa Narodowego, sztandary „Sokoła” i wielu innych organizacji, także twarz byłego Prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego. Nie żegnali go niestety rządzący Polską sanatorzy.
Także wówczas Polacy byli podzieleni. Na szczęście dziś, tamte podziały polityczne i ambicjonalne, bezpowrotnie przeminęły. Wygrała pamięć o wielkim Polaku. Tak samo po dzisiejszych, małostkowych sporach, pozostaną w pamięci tylko wielcy.

prof. Jan Żaryn
dyrektor IDMN im. R. Dmowskiego i I. J. Paderewskiego


Ignacy Jan Paderewski pisał po śmierci Dmowskiego:


„I znów żałobne biją w Polsce dzwony. Okres nadludzkich wysiłków i bohaterskich walk o niepodległość stopniowo przechodzi do historii, a Ci, którzy z woli Opatrzności w tych przełomowych chwilach przewodzili Narodowi i Państwo nasze od podstaw odbudowali na zasłużony udają się spoczynek. Do ostatnich chwil swego życia śp. Roman Dmowski władał niepodzielnie umysłami znacznego odłamu naszego Narodu. Potężna Jego indywidualność kształtowała i urabiała wedle swej woli całe pokolenie. […]
Zachowałem o Nim wspomnienie pełne najwyższego szacunku i najszczerszej wdzięczności. Dziś, gdy wielka karta życia śp. Romana Dmowskiego została zamknięta, uchylam z czcią najgłębszą czoła przed Jego zasługami i proszę wiernych i oddanych towarzyszów Jego pracy o przyjęcie wyrazów mego najwyższego współczucia i zapewnień, że całym sercem łączę się z nimi w żałobie.”