14 maja – 88 lat temu został zamordowany Jan Chudzik (1904-1933)
14 maja 2021Prawnik, działacz narodowy, sekretarz Romana Dmowskiego.
Urodził się 11 października 1904 r. w biednej chłopskiej rodzinie we wsi Wołoszyny na Podkarpaciu. Do szkoły chodził w Leżajsku, a do gimnazjum w Nisku, gdzie wstąpił do Sodalicji Mariańskiej i w 1925 r. zdał maturę. Utrzymując się z korepetycji rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wstąpił do Młodzieży Wszechpolskiej i do Straży Narodowej. Po zamachu majowym został aktywnym działaczem Ruchu Młodych Obozu Wielkiej Polski.
Leon Mirecki wspominał: „Kiedy wyruszał na uniwersytet, to z domu otrzymał wielki bochen razowego chleba, połeć słoniny i 50 złotych od przyjaciela. Była to zacna i szczera dusza. Sodalis Marianus i już w gimnazjum gorący narodowiec, co zawdzięczał swemu katechecie. (…) Pierwszy rok studiów Janek coś przebiedował, na drugim i trzecim był korepetytorem we dworze, a na czwartym – za poparciem Tadeusza [Bieleckiego] – został sekretarzem Prezesa Dmowskiego w Chludowie”.
Funkcję sekretarza pełnił Chudzik kilka miesięcy, na przełomie 1928 i 1929 r. zyskując następującą opinię lidera endecji: „… Chłop z nad Sanu w pełnym tego słowa znaczeniu. Kocha las, ślicznie rąbie drzewo (pisze gorzej…), wierzy w mnóstwo rzeczy, w które inteligenci już nie wierzą, wieje od niego świeżością uczuć i myśli, przywiązaniem do środowiska, z którego wyszedł, a nawet do jego obrzędów”.
W 1929 r. zdecydował się na przerwanie studiów, aby odbyć kurs w Szkole Podchorążych Rezerwy Lotnictwa w Dęblinie. W wyborach 1930 r. bez powodzenia kandydował do sejmu z listy narodowej. Studia ukończył ostatecznie w 1931 r. na Uniwersytecie Warszawskimi i przeprowadził się do Brzozowa, gdzie rozpoczął aplikaturę notarialną i objął kierownictwo Sekcji Młodych Stronnictwa Narodowego.
Szybko zdobył dużą popularność otwierając biuro bezpłatnych porad prawnych i wraz z powiatowym prezesem SN, majorem rezerwy Władysławem Owocem, doprowadził do dynamicznego rozwoju struktur narodowych na terenie ziemi brzozowskiej. Miejscowe władze postanowiły przeciwdziałać.
W dniu 13 maja o godz. 22.30, po burzliwej wiecowej niedzieli, działacz BBWR i pracownik Komunalnej Kasy Oszczędności Roman Jajko wystrzelił z dubeltówki do wychodzących z brzozowskiej plebani obu animatorów ruchu narodowego. Major Owoc został ciężko zraniony, natomiast Chudzik, trafiony w tył głowy, zginął na miejscu.
Zbrodnia wstrząsnęła opinią publiczną. W wyniku śledztwa, a później procesu w Sanoku, sąd 26 września 1933 r. skazał zamachowca na 2 lata pozbawienia wolności. Dochodzenie ujawniło, że podżegaczem do zabójstwa był Bolesław Drewiński, powiatowy komisarz Policji Państwowej (skazany na 5 lat więzienia), a zabójcę bezpośrednio przygotował jego podwładny, posterunkowy Stefan Stankiewicz (skazany na 2,5 roku). Wyższych inspiracji nie szukano.
Zamachowiec zeznał: „Nie miałem zamiaru zabić Władysława Owoca, chociaż Stankiewicz kazał mi 'strzelać wprost w łeb, jak w psa'. I żebym nie żałował kul, gdyby trzeba było … . Codziennie dawał mi browning i uczył go nabijać. Bałem się odmówić, bo mówił, że to z polecenia starosty Nazimka. I że jak się wycofam, to stracę posadę w Kasie Komunalnej i wystawią mi taki wilczy bilet, że nigdzie już nie znajdę pracy”.
W ostatniej drodze na brzozowski cmentarz śp. Janowi Chudzikowi towarzyszyło kilka tysięcy osób.
Nagrobek został opatrzony wierszowaną inskrypcją:
„Był synem wiernym Bogu, Ojczyźnie, Rodzinie
Czynów jego busolą była w Polskę wiara
Jednak w życia rozkwicie z rąk rodaka ginie
Jak skrytobójczej zbrodni bezwinna ofiara
Przechodniu! Zechciej zanieść do Boga westchnienie
By krwi jego ofiara nie była daremną
By spełnił serca Jego gorące marzenie
I polski naród złączył miłością wzajemną”.